Górnik Zabrze przegrał na wyjeździe z Ferencvárosi TC 0:1 w pierwszym meczu III rundy eliminacji Ligi Europy. Mimo porażki trener Michał Gašparík nie traci wiary w awans. Na pomeczowej konferencji prasowej podkreślał, że jego zespół stworzył wystarczająco dużo sytuacji, by zdobyć bramkę, a o wyniku zadecydowały przede wszystkim brak skuteczności.
ZOBACZ TEŻ: Górnik Zabrze – Ferencváros. UEFA podjęła decyzję ws. Torcidy
Górnik po słabym początku przejął inicjatywę
Michał Gašparík przyznał, że początek spotkania nie należał do jego drużyny. Z czasem jednak Zabrzanie opanowali nerwy i zaczęli grać odważniej.
– Słaby początek, ale potem około 20. minuty dostaliśmy się do meczu. To był klucz do lepszego wyniku, bo stwarzaliśmy sobie sytuacje i byliśmy groźni. Rozpoczęliśmy grać bardziej ofensywnie i agresywnie – ocenił.
Jego zdaniem Górnik miał wystarczająco dużo okazji, by wywieźć z Budapesztu korzystniejszy rezultat.
– Jak oddamy pięć strzałów, to coś z tego powinno wpaść do bramki. Chłopacy często podejmowali jednak złe decyzje, przekładali piłkę na drugą nogę, a najprostsze rozwiązanie często jest najlepsze – dodał.
„Kontrolowaliśmy mecz, a potem straciliśmy bramkę”
Największy niedosyt trener odczuwa po sytuacji, w której jego zespół stracił jedynego gola.
– W drugiej połowie straciliśmy bramkę w momencie, kiedy w większości kontrolowaliśmy spotkanie. Potem końcówka była już bardziej chaotyczna z obu stron. Szkoda, bo mieliśmy jeszcze trzy dobre sytuacje, żeby zdobyć choć jedną bramkę – mówił.
Gašparík wyjaśnił również, jak wyglądała sytuacja przy straconym golu. Jego zdaniem problem zaczął się znacznie wcześniej, od straty piłki po lewej stronie boiska.
– To ustawienie było prawidłowe. Liczyłem jednak, że zdążymy podwoić krycie. Tego zabrakło. Ważniejsze jest jednak to, że my mieliśmy lepsze okazje do strzelenia gola, a rywal wykorzystał swoją sytuację – ocenił.
„Potrzebujemy tylko jednej bramki”
Mimo porażki trener Górnika pozostaje spokojny przed rewanżem w Zabrzu.
– Jakby było tutaj 0:0, dla nas niewiele by się zmieniło, bo i tak potrzebowalibyśmy strzelić bramkę. Teraz jest 1:0 dla Ferencvárosu. Idziemy ten wynik odrobić i wierzę, że jesteśmy w stanie to zrobić – podkreślił.
Szkoleniowiec uważa, że jego piłkarze z każdym kolejnym europejskim spotkaniem nabierają doświadczenia.
– Czuję, że jest różnica pomiędzy meczami ligowymi a Europą. Chłopacy odczuwają presję, bo bardzo chcą awansować do fazy grupowej. Takiego doświadczenia nie da się kupić – trzeba je po prostu zdobywać, grając takie mecze – zaznaczył.
Dalsza część artykułu pod materiałem video:
Skrzydła mają zagrać lepiej w Zabrzu
Gašparík został zapytany również o grę skrzydłowych, którzy tym razem nie odegrali tak dużej roli jak w poprzednich spotkaniach.
– Przeciwnik zawsze jest przygotowany, ale wiemy, że możemy zagrać na lepszym poziomie. Wierzę, że u siebie nasi skrzydłowi pokażą więcej. Dobre zmiany dali także rezerwowi, którzy wnieśli energię. Potrzebujemy jednak większej skuteczności – ocenił.
Federico coraz bliżej gry od pierwszej minuty
Padło pytanie o dyspozycję Federico. Trener zdradził, że zawodnik jest już blisko pełnej gotowości.
– Przeszedł testy fizyczne na około 90 procent. Nie jest jeszcze gotowy na pełne 90 minut, ale myślę, że jest już w stanie rozpocząć mecz w wyjściowym składzie – powiedział.
Szkoleniowiec odniósł się również do nowego zawodnika Bernardo.
– Potrzebujemy jakości, a ci zawodnicy ją mają. Bernardo trenował wcześniej z Celtikiem i przechodził normalny okres przygotowawczy. Sprawdzimy go jeszcze na treningu, ale wierzę, że jest gotowy pomóc drużynie – zaznaczył.
„Musimy zagrać na swoim poziomie”
Na zakończenie konferencji trener jasno wskazał, co będzie kluczem do odwrócenia losów dwumeczu.
– Musimy zagrać na swoim poziomie. Potrzebujemy więcej spokoju pod bramką rywala i większej skuteczności. Wierzę, że wtedy strzelimy gole i odrobimy tę stratę.
Źródło: Górnik Zabrze




