Przedstawiciel sztabu szkoleniowego Motoru Lublin obserwował przedmeczowy trening Górnika Zabrze, podczas którego piłkarze ćwiczyli między innymi defensywne stałe fragmenty gry. Co więcej, trener gospodarzy Mariusz Misiura otwarcie przyznał się do tego podczas konferencji prasowej. Zachowanie lubelskiego klubu skrytykował szkoleniowiec Zabrzan Michal Gasparik. Do sprawy odniósł się również Lukas Podolski, który przypomniał głośny skandal w Anglii, zakończony wykluczeniem Southampton z finału baraży o awans.
ZOBACZ TEŻ: Górnik Zabrze przebił barierę 100 mln zł. Ogromny skok przychodów klubu
Podolski przypomina angielską aferę szpiegowską
Lukas Podolski odniósł się do doniesień serwisu Roosevelta81.pl, który opisał okoliczności obserwowania treningu Górnika Zabrze przez przedstawiciela sztabu szkoleniowego Motoru Lublin.
W swojej reakcji właściciel zabrzańskiego klubu przywołał wydarzenia z maja 2026 roku, kiedy angielska liga EFL podjęła bezprecedensową decyzję o wykluczeniu Southampton z finału play-offów tuż przed decydującym spotkaniem na Wembley.
Powodem miało być zachowanie analityka odbywającego staż w Southampton, który potajemnie nagrywał i obserwował zamknięte treningi Middlesbrough FC, bezpośredniego rywala w walce o awans. Southampton przyznało się do zarzutów, a jego miejsce w finale zajęło Middlesbrough.
Podolski przypomniał również inną głośną aferę szpiegowską w angielskim futbolu, określaną mianem „Spygate”.
W 2019 roku Marcelo Bielsa, ówczesny trener Leeds United, wysłał swojego pracownika, aby obserwował trening Derby County. Sprawa wywołała ogromne kontrowersje, a Leeds zostało ukarane grzywną w wysokości 200 tysięcy funtów. Klub ostatecznie wystąpił w barażach, w których odpadł właśnie po rywalizacji z Derby.
Przywołując oba przypadki, Podolski zwrócił uwagę na konsekwencje, jakie w angielskim futbolu mogą wiązać się z podglądaniem przygotowań przeciwnika.
Przedstawiciel Motoru obserwował trening Górnika
Jak opisał Roosevelta81.pl, przed sobotnim spotkaniem z Motorem piłkarze Górnika Zabrze przeprowadzili o godzinie 11:00 trening na boisku Lublinianki Lublin.
Zajęcia miały charakter przedmeczowego rozruchu. Zabrzanie ćwiczyli między innymi defensywne stałe fragmenty gry, przygotowując się na rozwiązania stosowane przez lubelską drużynę. Część zawodników odgrywała rolę piłkarzy Motoru wykonujących ofensywne stałe fragmenty, natomiast pozostali doskonalili ustawienie i zachowanie w obronie.
Trening nie obejmował najważniejszych elementów taktycznych, ponieważ te zostały przećwiczone wcześniej na obiektach Górnika.
Jak się jednak okazało, zajęciom przyglądał się przedstawiciel sztabu szkoleniowego Motoru. Według ustaleń Roosevelta81.pl informację o miejscu i godzinie treningu miał otrzymać miejskimi kanałami.
Co ciekawe, podobna sytuacja miała wcześniej miejsce przed spotkaniem Motoru z Legią Warszawa.
– Wiedzieliśmy od wczoraj, że dzisiaj Legia będzie miała trening w Lublinie i kluczem dla nas było, żeby ten trening zobaczyć – mówił wówczas trener Motoru Mariusz Misiura.
Po bezbramkowym remisie z Górnikiem szkoleniowiec lubelskiej drużyny również nie ukrywał, że jego współpracownicy obserwowali przygotowania rywali.
– My dzisiaj mieliśmy okazję oglądać trening Górnika o godzinie 11:00, jak się przygotowali ze fragmentów gry. Proszę mi wierzyć, że szacunek dla sztabu Górnika, bo wszystko to było odwzorowane tak, w jaki sposób to potem u nas wyglądało – powiedział Misiura podczas konferencji prasowej.
Gasparik: Nie pojmuję, jak można się tym jeszcze chwalić
Zupełnie inaczej do całej sytuacji podszedł Michal Gasparik. Trener Górnika w rozmowie z serwisem Roosevelta81.pl nie krył zdziwienia postawą swojego odpowiednika z Lublina.
– Ja tego nie rozumiem. Zupełnie nie pojmuję, jak można się tym jeszcze chwalić na konferencji prasowej – stwierdził szkoleniowiec Zabrzan.
Jednocześnie zaznaczył, że obserwowanie treningu nie miało istotnego znaczenia dla przebiegu spotkania.
– Dla nas to, że nas podglądali to nie był problem. Ćwiczyliśmy tylko stałe fragmenty gry w defensywie, pokazywaliśmy zawodnikom to, co robi Motor. To żaden kłopot, jeśli oni to oglądają, bo nie są w stanie niczego zmienić na kilka godzin przed meczem. A nawet jeśli coś zmienią, to nie mają tego na tyle wytrenowanego, żeby nas zaskoczyć. Zresztą było to widać w meczu, chłopaki byli świetnie przygotowani w defensywie na mocne stałe fragmenty Motoru – wyjaśnił Gasparik.
Zapytany, czy Górnik również wysyła swoich przedstawicieli na treningi przeciwników, słowacki szkoleniowiec zdecydowanie odciął się od takich praktyk.
– Ja mam zupełnie inne podejście. Nie mam takiej potrzeby, po prostu skupiamy się na własnym zespole. Wydaje mi się, że tacy trenerzy pokazują w ten sposób trochę słabości i zdecydowanie nie jest to fair play – przyznał.
Podglądanie treningów. Gdzie przebiega granica?
Sprawa opisana przez Roosevelta81.pl wywołuje pytania o granice dopuszczalnego rozpoznania przeciwnika.
W przypadku Górnika przedstawiciel Motoru obserwował przedmeczowy rozruch, a nie zamkniętą sesję taktyczną. Sam Gasparik podkreślił, że lubelski klub nie mógł w ciągu kilku godzin wprowadzić istotnych zmian w swoim sposobie gry.
Przywołane przez Podolskiego wydarzenia z Anglii pokazują jednak, że obserwowanie treningów rywali może prowadzić do poważnych konsekwencji dyscyplinarnych, szczególnie gdy dochodzi do potajemnego nagrywania zamkniętych zajęć.
Pozostaje pytanie, czy praktyka stosowana przez sztab Motoru Lublin mieści się w granicach sportowej rywalizacji, czy też narusza niepisane zasady fair play.
Źródło: Roosevelta81, „X”





