Nocna wyprawa po alkohol zakończyła się kontrolą na Roosevelta, która nie miała dla kierującej dobrych wiadomości. 1,5 promila, brak prawa jazdy i argument w stylu „u nas było zamknięte” złożyły się na historię, która raczej nie trafi do kategorii udanych nocnych zakupów.
ZOBACZ TEŻ: Górnik – Piast. Utrudnienia w ruchu
Policja niemal codziennie przypomina, że alkohol i kierownica to duet równie fatalny jak klapki i śnieg. I niemal codziennie ktoś postanawia sprawdzić, czy tym razem fizyka, prawo i zdrowy rozsądek zrobią wyjątek. Nie zrobiły.
W piątek, tuż przed godziną 3.00 nad ranem, na ulicy Roosevelta policjanci drogówki zatrzymali do kontroli kierującą peugeotem. Już po chwili mundurowi wiedzieli, że noc nie zakończy się rutynowym „szerokiej drogi”. Od kobiety wyczuwalna była woń alkoholu, a badanie alkomatem tylko potwierdziło przypuszczenia — 1,5 promila.
To jednak nie był koniec niespodzianek. Sprawdzanie danych w policyjnych systemach wykazało, że 33-letnia mieszkanka Gliwic… nie posiada uprawnień do kierowania pojazdami. Czyli jazda po alkoholu, bez prawa jazdy i — jak się okazało — w konkretnej misji.
Kobieta tłumaczyła policjantom, że do Zabrza przyjechała po alkohol, ponieważ w jej mieście… nie było otwartego sklepu. Plan zakładał pewnie powrót, ale nie tym razem.
Za kierowanie w stanie nietrzeźwości oraz bez uprawnień kobieta odpowie przed sądem. Przypomnijmy: jazda „na podwójnym gazie” to przestępstwo, za które grozi do 3 lat pozbawienia wolności oraz zakaz prowadzenia pojazdów na minimum 3 lata.
Policjanci po raz kolejny apelują — alkohol obniża koncentrację, wydłuża czas reakcji i skutecznie wyłącza zdrowy rozsądek. Pijany kierowca to realne zagrożenie nie tylko dla siebie, ale i dla wszystkich innych uczestników ruchu.
A sklepy? One naprawdę nie są warte ani sądowej sali, ani czyjegoś zdrowia.
Źródło: KMP w Zabrzu




