Majowa sesja Rady Miasta Zabrze przyniosła chyba najbardziej ostrą wymianę zdań w tej kadencji. Radny Sebastian Dziębowski (Konfederacja) ostro skrytykował działania prezydenta Kamila Żbikowskiego, zarzucając mu m.in. niszczenie relacji z pracownikami miejskich spółek oraz brak dialogu. Prezydent odpowiedział równie zdecydowanie, odrzucając oskarżenia o mobbing, który ma rzekomo pojawiać się w miejskich spółkach i sugerując, że radny bezpodstawnie rzuca poważne zarzuty. Atmosfera zrobiła się tak napięta, że przewodniczący Rady Miasta Grzegorz Olejniczak zmuszony był przerwać obrady.
ZOBACZ TEŻ: Strzelał w twarz! 20-latek aresztowany po brutalnym ataku w Mikulczycach – W Zabrzu
„Niech pan w końcu zacznie budować mosty, a nie je niszczyć”
Do ostrego starcia między radnym Sebastianem Dziębowskim (Konfederacja) a prezydentem Kamilem Żbikowskim doszło podczas majowej sesji Rady Miasta Zabrze.
– Miałbym do pana prezydenta ogromną prośbę, żeby pan po prostu w końcu zaczął budować mosty, a nie niszczył te mosty, bo to, co pan w tym mieście robi, jak działają spółki, pana ludzie w tych spółkach i inni pracownicy w tym mieście, to jest po prostu katastrofa – mówił radny Dziębowski.
Radny zarzucił również, że prezesi miejskich spółek publicznie oceniają pracę wiceprezydentów, a także zasugerował występowanie nieprawidłowości w relacjach pracowniczych.
– Jaki jest mobbing w spółkach od pana pracowników, tym też się zajmuję. To panu prezydentowi również obiecuję, bo tak nie może być. Niech pan w końcu wyjdzie do pracowników urzędu, do pracowników spółek i z nimi porozmawia, co się dzieje i jak są traktowani – mówił radny.
Na zakończenie zapowiedział, że do sprawy wróci.
– Z mojej strony to tyle i zobaczymy w czerwcu, jak będzie więcej informacji na ten temat – zakończył Dziębowski.
„To są obrażające mnie bezpośrednio słowa”
Odpowiadając na zarzuty, Kamil Żbikowski nie krył oburzenia.
– To są obrażające mnie bezpośrednio słowa. Naprawdę. Półprawdy! Myślę, że mieszkańcy sami mogą ocenić wiarygodność pana radnego – rozpoczął.
Prezydent odniósł się również do zarzutów dotyczących miejskich spółek.
– Nie wiem, kogo pan rozumie przez „moi pracownicy w spółkach”. To są pracownicy miasta. Wbrew temu, co różne media, których pan też jest współtwórcą, czy pseudomedia próbują forsować w mediach społecznościowych, naprawdę nie ma to zbyt wiele wspólnego z prawdą – powiedział.
Najostrzejsza część odpowiedzi dotyczyła zarzutów związanych z mobbingiem.
– Jeżeli pan oskarża kogoś o mobbing, to bardzo bym prosił, żeby to zgłosić i podawać konkrety, a nie obciążać mnie. Ja nikogo nie mobbinguję. Pracownicy urzędu wiedzą, jakim jestem szefem, a staram się być takim, jakiego sam chciałbym mieć. Pana wpisy, że w urzędzie jest jakaś koszmarna atmosfera są po prostu nieprawdziwe. Nie powodu, przynajmniej wynikającego z mojego zachowania czy z mojej pracy, żeby ktokolwiek czuł się zastraszony, mobbingowany – odpierał prezydent.
Żbikowski przypomniał również, że jeszcze jako radny angażował się w działania mające chronić pracowników samorządowych przed mobbingiem.
– Jestem bardzo wyczulony na tego typu sytuacje. Jeśli pojawiały się choćby cienie takich zdarzeń, podejmowałem interwencje – mówił.
„Jeżeli ma pan dowody, proszę udać się do prokuratury”
W dalszej części wypowiedzi prezydent zażądał od radnego przedstawienia konkretnych dowodów.
– Rzucił pan bardzo poważne oskarżenie. Obraża mnie to, że ktoś podejrzewałby mnie o współudział w jakimś mobbingu. Prosiłbym ważyć słowa albo po prostu zająć się dowodami – powiedział.
Chwilę później padły jedne z najmocniejszych słów całej dyskusji.
– Jeżeli ma pan dowody, to proszę się udać z tym do prokuratury. Naprawdę nikt się nie będzie bał prawdy. Chodzi tylko o to, żeby tę prawdę mówić, a nie rzucać oskarżeń na ślepo – stwierdził Żbikowski.
„Pan sobie wymyślił, że będzie opozycją”
Emocje rosły z każdą minutą. Prezydent zarzucił radnemu, że przyjął rolę politycznego przeciwnika obecnych władz miasta.
– Ja panu ani w ostatnich miesiącach, ani w kampanii wyborczej nic złego nie zrobiłem. Pan sobie wymyślił, że pan będzie opozycją teraz z jakiegoś powodu – mówił.
Jeszcze większe poruszenie wywołał kolejny fragment wypowiedzi.
– W tych samych sprawach bał się pan interweniować i, że tak powiem, pyskować poprzednim prezydentom, od których być może pan jakieś korzyści niematerialne czy materialne… – mówił prezydent prezydent.
Przewodniczący przerwał obrady
W tym momencie do dyskusji wkroczył przewodniczący Rady Miasta Grzegorz Olejniczak, który próbował uspokoić sytuację.
Nie zakończyło to jednak sporu. Prezydent Żbikowski kontynuował.
– Wyciągałem wielokrotnie rękę do pana, żeby współpracować, żeby w młodym pokoleniu o to miasto walczyć, a pan woli robić swoją karierę polityczną. Woli pan o Angeli Merkel mówić zamiast zająć się pracą na rzecz miasta, więc prosiłbym nie obrażać mnie – powiedział radny.
Przewodniczący Olejniczak widząc eskalujący spór podjął decyzję o ogłoszeniu 10-minutowej przerwy w obradach.
Majowa sesja pokazała, że relacje pomiędzy radnym Sebastianem Dziębowskim a prezydentem Żbikowskim są coraz bardziej napięte. Wszystko wskazuje na to, że emocje wrócą podczas posiedzenia absolutoryjnego.
Źródło: W Zabrzu





