Co dalej z należącą do spółki JSW KOKS koksownią Jadwiga? To pytanie spędza sen z oczu kilkuset pracownikom, a także mieszkańcom, którym zakład – poprzez spółkę Terma-Dom – dostarcza do domów ciepło. Problem dotyczy również Szpitala Miejskiego oraz strefy ekonomicznej. Widmo upadłości spółki i chęć jej ratowania przywiodła w środę, 25 marca, pracowników i związkowców zabrzańskiego zakładu na sesję Rady Miasta do Ratusza.
ZOBACZ TEŻ: Rada uchwaliła. W nocy nie będzie można kupić alkoholu – W Zabrzu
Zapowiadała się gorąca, marcowa sesja – punkt dotyczący sytuacji koksowni Jadwiga został przeniesiony na początek obrad. Na sesji pojawili się przedstawiciele JSW, związków zawodowych, spółki Terma Dom oraz pracownicy i mieszkańcy zainteresowani losem zakładu.
„To jest firma na granicy upadłości”
Prezes Jastrzębskiej Spółki Węglowej Bogusław Oleksy przyznał, że JSW KOKS jest „firmą na granicy upadłości”, a bez restrukturyzacji konieczne może być nawet złożenie wniosku o upadłość. Dyskusja dotyczyła przede wszystkim przyszłości zabrzańskiej koksowni Jadwiga, ale także bezpieczeństwa dostaw ciepła dla części miasta, szpitala miejskiego i innych odbiorców powiązanych z zakładem.
Prezes JSW nie pozostawił złudzeń co do skali problemu. Jak mówił, nie chodzi wyłącznie o samą koksownię Jadwiga, ale o kondycję całej spółki JSW KOKS.
– Sytuacja JSW KOKS jest dramatyczna. To jest firma na granicy upadłości – powiedział Bogusław Oleksy.
Zapowiedział też zmiany personalne. Jak poinformował, w przyszłym tygodniu ma dojść do zmiany przewodniczącego rady nadzorczej oraz odwołania zarządu JSW KOKS. Dopiero po powołaniu nowego zarządu ma rozpocząć się rewizja programu restrukturyzacji.
Oleksy podkreślał, że bez współpracy wszystkich stron nie uda się uratować spółki.
– Tej firmy nie da się uratować bez restrukturyzacji – mówił.
Dodał również, że jeśli nie uda się wypracować rozwiązania zgodnego z prawem i realiami ekonomicznymi, konieczne będzie „dochowanie warunków prawa upadłościowego i złożenie wniosku o upadłość”.
Jednocześnie prezes JSW zadeklarował, że trwają rozmowy z Ministerstwem Aktywów Państwowych i Ministerstwem Energii nad programem wsparcia dla koksownictwa. W jego ocenie to jedna z niewielu realnych szans na uratowanie działalności spółki.
W czasie sesji padła też propozycja powołania specjalnego zespołu, który miałby zająć się kwestią dostaw energii cieplnej. Chodzi o zabezpieczenie mieszkańców i instytucji korzystających dziś z systemu powiązanego z działalnością koksowni.
„Wskazaliśmy, jak ratować spółkę”
Zupełnie inaczej sytuację ocenia strona związkowa. Przewodnicząca „Solidarności 80” w JSW KOKS Irena Przybysz zarzuciła władzom spółki i ministerstwu wieloletnie zaniedbania. Przekonywała, że problemy zakładu nie pojawiły się nagle, a pracownicy od dawna alarmowali, co należy zmienić, by ratować firmę.
– Dwa lata temu zaczęliśmy dialog w Ministerstwie Przemysłu. Pani minister Czarneckiej wskazaliśmy wszystko, co się wydarzyło, co jest złe i jak ratować spółkę. Dialog był do momentu, kiedy zlikwidowano ministerstwo. Potem nie podejmowano z nami żadnych rozmów – mówiła przewodnicząca Przybysz. 7 miliardów zł było w jastrzębskiej spółce i zostało prze… nie powiem brzydko – dodawała w emocjach.
Związki miały też pretensje, że nie został wdrożony program naprawczy, a węgiel z JSW do JSW KOKS jest sprzedawany z wysoką marżą, co wpływa na pogłębianie się problemów spółki.
Zdaniem Ireny Przybysz, JSW KOKS mogłaby dobrze funkcjonować w warunkach rynkowych, gdyby została wyłączona z JSW.
– Dlaczego państwo nie podjęliście takich kroków? I dziś jesteśmy w przeddzień tej dramatycznej sytuacji, a teraz pan mówi o upadłości – zwracała się przewodnicząca do prezesa JSW.
Według niej koksownia Jadwiga ma potencjał, a przy odpowiednich decyzjach mogłaby nadal funkcjonować.
Przybysz ostro skrytykowała także decyzję o wypowiedzeniu umowy spółce Terma-Dom. Jej zdaniem sposób działania zarządu uderza nie tylko w sam zakład, ale też w mieszkańców i odbiorców ciepła. Zapowiedziała również zaostrzenie protestów.
– Przechodzimy do strajków – oświadczyła podczas obrad.
Głos zabrała także Bożena Szewczyk, pracownica JSW KOKS z 30-letnim stażem. Przekonywała, że zakład w Zabrzu dysponuje dużym potencjałem technologicznym i kadrowym, a sam produkt wytwarzany przez Jadwigę ma unikatową pozycję na rynku.
Jak podkreślała, problemem nie jest brak kompetencji po stronie pracowników, lecz obecny model zarządzania – brak wpływu zakładu na sprzedaż koksu oraz zakup węgla.
W trakcie debaty wielokrotnie wracał temat bezpieczeństwa energetycznego Zabrza. Radni wskazywali, że ewentualne wygaszenie działalności koksowni uderzyłoby nie tylko w zatrudnienie, ale również w system ciepłowniczy obsługujący m.in. osiedle Młodego Górnika, część Biskupic, strefę ekonomiczną oraz szpital miejski.
Przedstawiciel Terma Dom Stanisław Szymański podkreślił, że dla spółki kluczowe jest utrzymanie ciągłości dostaw ciepła. Zwracał uwagę, że obecnie ciepło produkowane z gazu koksowniczego z Jadwigi jest nie tylko tańsze, ale także korzystniejsze z punktu widzenia emisji niż alternatywy oparte na gazie ziemnym czy węglu.
– Wspólnym naszym działaniem i interesem jest to, żeby koksownia mogła funkcjonować jeszcze minimum 3 lata – zaznaczył.
Tyle bowiem potrzeba czasu, by Terma-Dom przestawił się z gazu koksowniczego na inne źródła ciepła, np. z miejskiej nitki.
Do sprawy odniosły się też władze miasta. Prezydent Kamil Żbikowski zapewniał, że samorząd prowadzi rozmowy ze spółką, stroną społeczną oraz administracją rządową i chce walczyć nie tylko o samą koksownię Jadwiga, ale też o utrzymanie centrali JSW KOKS przy ul. Pawliczka w Zabrzu. Jak zaznaczał, niepokój budzą plany związane z ewentualnym przeniesieniem części działalności do Dąbrowy Górniczej.
Z kolei wiceprezydent Ewa Weber poinformowała, że miasto od momentu otrzymania informacji o wypowiedzeniu umowy spółce Terma-Dom podjęło działania mające zabezpieczyć dostawy ciepła. Mówiła o bieżących kontaktach z Ministerstwem Aktywów Państwowych oraz analizie możliwych rozwiązań awaryjnych. Jak przekazała, dla miasta kluczowe jest zapewnienie ogrzewania dla 74 nieruchomości, a także ciągłości dostaw dla szpitala.
Rada wyraziła stanowisko
W trakcie sesji radni zajęli się również projektem stanowiska dotyczącego przyszłości spółki. Klub radnych Prawa i Sprawiedliwości przygotował projekt uchwały w sprawie wyrażenia stanowiska dotyczącego zagrożenia likwidacją działalności JSW Koks S.A., w tym koksowni Jadwiga.
Jak już się wielokrotnie zdarzało, także tym razem w projekcie dopatrzono się… wad prawnych. Ponownie doszło więc do sporów i przerzucania się argumentami – trudno było nie odnieść wrażenia, że to kolejna rozgrywka polityczna. Radni PiS zaproponowali wprowadzenie autopoprawek, które miały umożliwić przyjęcie dokumentu, jednak ostatecznie wiceprezydent Ewa Weber poprosiła o przerwę w obradach, by przygotować nową wersję stanowiska/apelu do rządu.
Po przerwie przedstawiono projekt uchwały napisany ponownie – tym razem jako dokument całej Rady Miasta. W tej formie stanowisko zostało poddane pod głosowanie i uchwałę przyjęto jednogłośnie.
Co dalej z Jadwigą? Do sprawy na pewno będziemy wracać.
Źródło: W Zabrzu





