Górnik Zabrze wraca ze Stambułu z minimalną stratą. W pierwszym meczu drugiej rundy eliminacji Ligi Mistrzów UEFA Zabrzanie przegrali z Fenerbahçe 0:1, ale wynik pozostawia sprawę awansu otwartą.
ZOBACZ TEŻ: Górnik Zabrze poznał możliwych rywali. Z kim zagra po meczu z Fenerbahçe?
Zespół Michala Gašparíka przez większość spotkania musiał skupić się na defensywie. Turecki gigant dominował w posiadaniu piłki, prowadził grę i częściej gościł pod bramką Górnika, jednak nie zdołał wypracować sobie przewagi, która praktycznie rozstrzygnęłaby losy dwumeczu. Rewanż przy Roosevelta zapowiada się więc niezwykle interesująco.
Po końcowym gwizdku głos zabrał jeden z najbardziej doświadczonych zawodników Górnika, Rafał Janicki. W rozmowie z dziennikarzem Polsatu Sport przyznał, że przebieg meczu nie był dla Zabrzan żadnym zaskoczeniem.
– Na tyle było nas dzisiaj stać, na tyle pozwolił nam przeciwnik. Na pewno mecz jest do przeanalizowania, czy można było ich gdzieś bardziej ukłuć w ofensywie. Ale że tak ten mecz będzie wyglądał? Myślę, że każdy normalny kibic, znający się trochę na piłce, przypuszczał, że tak będzie. My też wiedzieliśmy, że jakość jest po stronie przeciwnika i dzisiaj to potwierdzili – powiedział.
Doświadczony obrońca podkreślił, że Górnik musiał dostosować taktykę do klasy rywala. Otwarcie się przeciwko Fenerbahçe mogło skończyć się znacznie wyższą porażką.
– Myślę, że wychodząc na nich mocniej, mogłoby się to skończyć gorzej. Musieliśmy zagrać mądrze i poniekąd nam się to udało. Niedosyt jest taki, że straciliśmy bramkę. Myślę, że w sytuacji, w której nie powinniśmy. Żałuję, że tak to się stało, bo każdy sportowiec chce wygrywać – ocenił.
Mimo porażki w szatni Górnika nie brakuje wiary, że losy rywalizacji można jeszcze odwrócić. Janicki zdradził, że już w końcówce spotkania przypominał kolegom, jak ważne jest utrzymanie wyniku dającego realne szanse przed rewanżem.
– W końcówce meczu uczulałem kolegów, że jest drugi mecz. Daliśmy sobie tę szansę. W piłce wszystko może się zdarzyć i fajnie, że doprowadziliśmy do tego, że ten mecz w Zabrzu jest o coś. Oni też muszą się sprężyć i przyjechać rozegrać tutaj równorzędny mecz. Niby mieli dzisiaj sytuacje, byli przy piłce, ale nie odczuwałem, żeby mieli jakoś mega groźne sytuacje i jakoś bardzo mocno naciskali na nas – stwierdził.
Na zakończenie rozmowy nie zabrakło tematu atmosfery, jaka czeka Fenerbahçe podczas rewanżu w Zabrzu. Janicki przyznał, że doping tureckich kibiców robił ogromne wrażenie, ale wierzy, że przy Roosevelta będzie równie gorąco.
– Powiem szczerze, że początek meczu – bębenki naprawdę popracowały i wcale się nie dziwię, że Timo Werner kiedyś to odczuł. Myślę jednak, że w Zabrzu może być równie gorąco i nasi kibice też pokażą, że można stworzyć świetną atmosferę – zakończył.
Jednobramkowa porażka oznacza, że przed rewanżem to Fenerbahçe pozostaje faworytem do awansu. Górnik pokazał jednak w Stambule dużą dyscyplinę taktyczną i nie pozwolił rywalowi zbudować wysokiej zaliczki. Jak podkreślił Rafał Janicki, najważniejsze jest jedno – dwumecz nadal trwa, a rewanż przy Roosevelta będzie spotkaniem, w którym wszystko jest jeszcze możliwe.
Źródło: Polsat Sport




