Były wiceprezydent: Kto chciał, a może już utopił Zabrze w śmieciach?
fot. Piotr Antczak

Były wiceprezydent: Kto chciał, a może już utopił Zabrze w śmieciach?

Pytania o to, co naprawdę działo się na terenie miejskiego składowiska przy ul. Cmentarnej w Zabrzu, wciąż się pojawiają. Po publikacjach dziennikarzy wZabrzu.info oraz Zabrze24.info, którzy jako pierwsi nagłośnili temat i pokazali skalę problemu, pojawiają się kolejne pytania dotyczące nadzoru nad tym miejscem, rekultywacji składowiska oraz odpowiedzialności za zaistniałą sytuację.

Reklama

ZOBACZ TEŻ: Milionowe majątki władz Zabrza. Zaglądamy do portfeli włodarzy

Do sprawy odniósł się również Krzysztof Lewandowski, były wiceprezydent Zabrza. W obszernym wpisie komentuje on nie tylko samą kwestię odpadów, ale także szerszy kontekst wydarzeń ostatnich lat w mieście, decyzji dotyczących składowiska przy ul. Cmentarnej oraz potencjalnych konsekwencji finansowych dla Zabrza.

Reklama

Publikujemy pełną treść wpisu Krzysztofa Lewandowskiego:

Pryzma niebezpiecznych odpadów medycznych o wymiarach 200 × 200 × 15 metrów? Koszt usunięcia szacowany na około 3 miliardy złotych? Kto chciał utopić, a może już utopił, Zabrze w śmieciach i przy okazji się wzbogacił?

Sprawę szybko „przykryto” opłatami za parkowanie, ale to są problemy zupełnie nieporównywalne. Jeśli z płatnego parkowania miasto ściągnie od mieszkańców 10 milionów złotych rocznie, to na usunięcie tych śmieci trzeba będzie zbierać z tego źródła… 300 lat.

Kiedy od kilku lat obserwowałem ogromny hejt pod hasłem „Caryca z Zabrza”, nagłe ożywienie w prasie sprawy „siostry Bernadetty”, plakaty rozwieszone niemal na każdym drzewie w mieście i artykuły w wielu wpływowych, ogólnopolskich mediach, zastanawiałem się, kto i z jakiego powodu za to płaci. Dlaczego Zabrze jest aż tak ważne? Co jest tu dla kogoś tak cenne?

Jakiś czas temu w ogólnopolskiej telewizji ukazał się reportaż Anity Gargas o dziwnych firmach śmieciowych, które zarabiają miliony na wywozie niebezpiecznych odpadów. Jednym z jego bohaterów był były zabrzański radny, a aktywność tych firm koncentrowała się wokół Zawiercia. I nagle patrzę: firma z Zawiercia sadzi kwiaty w Zabrzu. Przedziwne.

Mieliśmy przygotowany projekt budowy farmy fotowoltaicznej na składowisku. Była zawarta umowa z Tauronem, finansowanie z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska, poręczenie miasta, projekty. Był nawet ogłoszony przetarg. I wiecie co? Wszystko to wyrzucono do kosza. Ciekawe, prawda? To była jedna z pierwszych decyzji po wyborach w 2024 roku.

Obawiałem się, że chodzi o składowisko przy Cmentarnej. Zostało ono formalnie zamknięte i można było prowadzić tam wyłącznie rekultywację, czyli wywozić gruz i ziemię. Wystarczyło jednak zamknąć oczy i się tym nie interesować. Wtedy mogłyby tam przyjeżdżać tysiące tirów z bardzo różnymi odpadami.

Obok znajduje się Stacja Segregacji Odpadów Komunalnych przy ul. Cmentarnej w Zabrzu. Specjalnie nie budziłoby to podejrzeń. Auta ze śmieciami zawsze jeździły tą drogą, a na wysypisko mało kto zagląda. Nie to co kiedyś. Pamiętam czasy, gdy codziennie od rana jakieś sto osób grzebało w nowych transportach i wyjmowało wszystko, na czym dało się zarobić. Znajdowali nawet złotą biżuterię. Kilka osób zamieszkało tam na stałe w szałasach.

Afera wybuchła przez przypadek. Jedna z ciężarówek podczas opadów ugrzęzła w błocie. Trzeba było wzywać pomoc. Lokalną. I wtedy się zaczęło. Przyjechali pierwsi dziennikarze: Piotr Antczak i Marcin Pawlenka. Okazało się, że tego miejsca nikt nie pilnuje. Nikt. Można było spokojnie wejść przez otwartą bramę. Tak samo, jak można było wjechać tirem.

Następnego dnia przyjechała TVP Katowice. I dalej to samo. Pomimo wcześniejszego medialnego tąpnięcia.

Pani prezes MOSiR-u mówiła zdziwiona w mediach: „Osobiście na tym wysypisku strzykawek nie widziałam. Musimy prowadzić czynności, żeby dziennikarz, który dokonał odkrycia, wskazał miejsce, w którym to jest. Bo to teren mający 15 ha”.

Super. Czyli pani prezes tam nie była? Nie widziała pryzmy o wymiarach 200 × 200 × 15 metrów? Nie widziała leżących już na ulicy strzykawek i ampułek? Nie zastanowiło jej to? A może postawiono przed nią zupełnie inne zadania?

Dotąd nie było żadnego wyjaśnienia ze strony miasta. Czy była na miejscu urzędowa kontrola? Czy potwierdziło się to, o czym mówią dziennikarze? Jak obecnie wygląda procedura wywozu? Z kim zawarto umowy i jakie? Kto je zawarł? Pan Prezydent Kamil Żbikowski powiedział tylko, że nie ma jego zgody na zrobienie z miasta śmietnika… Faktycznie?

Referendum w Zabrzu okazało się skuteczne, bo ludzie „podskórnie” czuli, że coś tu jest nie tak. Że coś tu śmierdzi. Potem nie chcieli kontynuacji władzy i wybrali bezpartyjnego prezydenta. Tylko, czy jej faktycznie nie ma… Czy wola wyborców została uszanowana?

Wobec nikogo nie wyciągnięto konsekwencji. A wygląda na to, że proceder był prosty: wystarczyło przemieszać odpady medyczne z czymś, co przypominało ziemię. Problem polega na tym, że teraz nie da się tego łatwo oddzielić. Jak z makiem i piaskiem. Całość trzeba będzie utylizować.

W wielu miastach, także w Zabrzu, powstawały dzikie wysypiska. Zwożono tam najróżniejsze rzeczy. Tu jednak jest inaczej. Tu odpady miały trafiać na miejskie składowisko. Można było spokojnie jeździć tirami tam i z powrotem i nie wzbudzać niczyich podejrzeń. Wystarczyło portierów wysłać do domów albo zwolnić w ramach oszczędności.

Pozostają pytania. Jakie to może mieć skutki dla Zabrza? Jakie to może mieć skutki dla MOSiR-u? Co to oznacza dla majątku MOSiR-u, zwłaszcza hali przy Matejki i kąpieliska leśnego? Już dawno ptaszki ćwierkały, że są chętni na tę działkę, więc lepiej kąpieliska nie otwierać, aż ludzie o nim zapomną.

Ja już nie chcę zrzędzić. Prowadzę kancelarię adwokacką, mam spotkania autorskie, piszę kolejną książkę, artykuły do poważnych czasopism. Tylko jak milczeć? Jak milczeć?

Sprawa składowiska przy ul. Cmentarnej wciąż pozostawia wiele pytań bez odpowiedzi. Kluczowe pozostaje ustalenie, co dokładnie trafiło na teren miejskiego obiektu, kto odpowiadał za nadzór nad prowadzonymi tam działaniami oraz czy wszystkie procedury zostały zachowane.

Jako redakcja wZabrzu.info będziemy nadal monitorować sprawę, weryfikować pojawiające się informacje i publikować kolejne ustalenia.

Reklama

Subskrybuj nasz kanał na YouTube! 👇

Reklama