Negocjacje dotyczące prywatyzacji Górnika Zabrze są jednym z najbardziej złożonych procesów prowadzonych obecnie przez miasto. Jak podkreśla prezydent Kamil Żbikowski, rozmowy z inwestorem odbywają się regularnie, ale ich charakter daleki jest od prostych i szybkich rozstrzygnięć.
ZOBACZ TEŻ: Tragedia na osiedlu Helenka. Kobiety nie udało się uratować – W Zabrzu
Setki tematów na stole negocjacyjnym
– I tak, i tak – odpowiada prezydent, pytany o to, czy kolejne spotkania przynoszą przełom, czy raczej zastój. – Są tematy, które udaje się zamykać i iść dalej, ale są też takie, przy których musieliśmy się zatrzymać na dłużej.
Jak zaznacza, skala rozmów jest ogromna. Nie chodzi o kilkanaście czy kilkadziesiąt punktów, lecz o ponad sto zagadnień, które wymagają uzgodnień. Obejmują one zarówno warunki samej transakcji i przekazania akcji, jak i codzienne funkcjonowanie klubu na stadionie miejskim, a także działalność Akademii Górnika na terenach należących do miasta.
Cena akcji kluczowym problemem
Jednym z największych punktów spornych okazała się cena akcji. To właśnie ten element przez wiele tygodni, a nawet miesięcy, blokował dalsze postępy w negocjacjach.
– Inwestor nie był w stanie zgodzić się na poziom ceny wynikający z najnowszej wyceny, przygotowanej jeszcze w ubiegłym roku – przyznaje prezydent. Jednocześnie podkreśla, że miasto jest związane przepisami dotyczącymi rozporządzania majątkiem publicznym. – Te akcje są majątkiem miasta i musimy działać zgodnie z obowiązującymi zasadami.
Problem wciąż pozostaje i spekuluje się, że Lukas Podolski chce doprowadzić do nowej, korzystniejszej dla niego wyceny akcji Górnika.
– Obecna wartość jest utajniona przez Urząd Miasta, ale jeśli prawdą jest, że LP zapłacił Allianzowi znacznie niższą cenę, to może stanowić to precedens, by domagać się weryfikacji stawki miejskiej. No bo jeśli jedna firma sprzedaje taniej i nadal się jej to pewnie opłaci, to dlaczego druga wciąż żąda wyższej kwoty? No i dokonana transakcja musiałaby być brana pod uwagę przez firmę dokonującą ponownej wyceny – pisze Rafał Musioł na łamach Dziennika Zachodniego.
Dalsza część artykułu pod materiałem audio-video:
Stadion wciąż wymaga dopłat
Drugim trudnym obszarem jest kwestia opłat za użytkowanie stadionu miejskiego. Górnik Zabrze wnosi opłatę za korzystanie z obiektu, czerpiąc jednocześnie korzyści z dni meczowych. Jak jednak zaznacza prezydent, obecny poziom tych wpływów nie wystarcza na zbilansowanie budżetu stadionu.
– Obiekt wciąż wymaga dofinansowania z budżetu miasta. Dotyczy to zarówno bieżącego utrzymania, jak i spłaty kosztów jego budowy, które będą nas obciążać jeszcze przez kolejne lata – mówi Żbikowski.
Celem miasta jest wypracowanie takich zasad, które z jednej strony będą akceptowalne dla Górnika pod nowymi rządami właścicielskimi, a z drugiej pozwolą stadionowi funkcjonować przy jak najmniejszym wsparciu finansowym z miejskiej kasy.
„Jestem optymistą”
Mimo wielu trudnych momentów prezydent Zabrza nie traci wiary w powodzenie rozmów.
– Udało nam się przejść przez bariery, które na początku wydawały się nie do przejścia. Były też oczekiwania nierealistyczne albo niezgodne z naszymi możliwościami, ale wiele spraw naprawdę posunęliśmy do przodu – podkreśla.
Jak dodaje, kluczowe są determinacja i konsekwencja.
– Jestem optymistą i mam dużą wiarę w to, że uda się ten proces zamknąć w pierwszym kwartale 2025 roku – podsumowuje prezydent.
Dla kibiców i mieszkańców Zabrza oznacza to jedno: sprawa prywatyzacji Górnika wciąż pozostaje otwarta.
Źródło: W Zabrzu





