Minęło pięć lat od śmierci Stanisława „Leona” Sętkowskiego – najbardziej rozpoznawalnego kibica Górnika Zabrze, którego charakterystyczny dzwonek i wręczane piłkarzom koguty na stałe zapisały się w historii klubu. Choć od jego odejścia wielokrotnie zapowiadano różne formy upamiętnienia, na stadionie przy ul. Roosevelta wciąż nie powstało nic, co w godny sposób przypominałoby o tej wyjątkowej postaci. Do sprawy podczas poniedziałkowej sesji Rady Miasta Zabrze wrócił radny Marian Rau.
ZOBACZ TEŻ: Potrącenie na pasach w centrum Zabrza. Policja szuka świadków – W Zabrzu
Stanisław Leon Sętkowski zmarł 13 lipca 2021 roku w wieku 82 lat. Był symbolem Górnika Zabrze i jednym z najbardziej znanych kibiców piłkarskich w Polsce. Przez dziesięciolecia można było usłyszeć jego charakterystyczny dzwonek podczas meczów przy Roosevelta, a po spotkaniach wręczał najlepszemu zawodnikowi tradycyjnego koguta z własnej hodowli.
Od jego śmierci pojawiały się różne pomysły na uhonorowanie „Leona” – od pomnika, przez mural, po symboliczne miejsce na stadionie. Żaden z nich do tej pory nie został jednak zrealizowany.
„To są rzeczy właściwie bezkosztowe”
Podczas sesji Rady Miasta radny Marian Rau przypomniał, że znał Stanisława Sętkowskiego osobiście jeszcze z czasów wspólnych startów w barwach Górnika Zabrze jako lekkoatleci.
– Tak się składa, że dzisiaj mija dokładnie pięć lat od śmierci Stasia Sętkowskiego-Leona. Ja jestem w tej komfortowej sytuacji, że miałem okazję znać go osobiście. Biegaliśmy razem dla Górnika Zabrze. W tym czasie kiedy on był jeszcze zawodnikiem, zdobyliśmy razem trzy drużynowe mistrzostwa Polski – mówił radny.
Rau przypomniał również, że wielokrotnie upominał się o upamiętnienie Stanisława Sętkowskiego.
– Złożyłem do tej pory chyba cztery interpelacje do różnych prezydentów w sprawie muralu nad bramą numer jeden. Z prośbą, żeby na tym muralu w jakiś sposób uczcić jego imię jako znanego kibica zabrzańskiego. Z prośbą, żeby na widowni wydzielić jedno krzesełko, które mogłoby być symbolicznym krzesełkiem dla niego. To są dwie rzeczy, które właściwie są bezkosztowe – podkreślił.
Radny nie krył rozczarowania, że przez pięć lat nie udało się zrealizować nawet tak prostych inicjatyw.
– Przecież to jest prosta sprawa jak drut. Wystarczy zaprosić do tego kibiców, żeby taki mural namalowali. Jak spółki nie stać na te 10 czy 15 kilo farby, to ja tę farbę kupię – zadeklarował.
Na zakończenie swojego wystąpienia zwrócił się bezpośrednio do prezydenta.
– Prosiłbym, żeby to po prostu wreszcie zrobić. (…) Czy ja mam sam ten mural wymalować, czy mam kupić tę farbę, czy po prostu pan poprosi prezesa tej spółki, żeby się tą sprawą zajął i żeby to zostało wreszcie zrealizowane?
„To kwestia bardziej tygodni niż odleglejszej przyszłości”
Do sprawy odniósł się prezydent Zabrza Kamil Żbikowski. Jak zapewnił, przygotowania do upamiętnienia Stanisława Sętkowskiego już trwają.
– Już kilka tygodni temu słyszałem, że są podjęte rozmowy ze środowiskiem kibiców. Jeśli chodzi o wybór wykonawcy czy formuły, w jakiej ten mural zostanie wykonany – powiedział.
Prezydent odniósł się również do pomysłu symbolicznego miejsca na stadionie.
– Jeśli chodzi o krzesełko, myślę, że nie musi ono zabierać miejsca komuś, kto mógłby kupić bilet. Można dołączyć tabliczkę albo zrobić z tego jakieś złote krzesełko, tak żeby ktoś mógł na nim zasiadać, tak jak kiedyś pan Sętkowski. To nie jest jakiś problem – stwierdził.
Żbikowski zaznaczył jednak, że nie chce przesądzać o szczegółach przed oficjalnym przedstawieniem planów przez spółkę Stadion.
– Mam nadzieję, że w tym roku się coś jeszcze zadzieje. (…) Myślę, że fajnie będzie, jeśli odpowiednio przygotują to kibice, powstanie odpowiednia oprawa i wpiszemy to w kalendarz nadchodzącego sezonu Ekstraklasy. Z tego co wiem, to kwestia już bardziej tygodni niż odleglejszej przyszłości.
Kibice nadal czekają
Po deklaracji prezydenta pozostaje czekać, czy tym razem zapowiedzi przełożą się na konkretne działania i czy jeszcze w tym roku na stadionie Górnika Zabrze pojawi się trwałe upamiętnienie człowieka, którego ceniło bardzo wiele osób w klubie i poza nim.
Źródło: W Zabrzu



