Zaczęło się od telefonu z informacją o rzekomym zagrożeniu dla pieniędzy na koncie bankowym. Skończyło na kredycie i utracie blisko 90 tysięcy złotych. 40-letnia mieszkanka powiatu tarnogórskiego uwierzyła mężczyźnie podającemu się za policjanta zwalczającego cyberprzestępczość. Zgodnie z jego poleceniami wypłaciła gotówkę i przekazała ją oszustowi w Zabrzu. Na zgłoszenie sprawy prawdziwej policji zdecydowała się dopiero po ponad miesiącu.
ZOBACZ TEŻ: Co z ogrzewaniem szpitala i 3 tysięcy mieszkań? Zabrze czeka na rozwiązanie problemu
Telefon od „policjanta”. Pieniądze miały być zagrożone
Wszystko rozpoczęło się w lipcu, kiedy do 40-letniej mieszkanki powiatu tarnogórskiego zadzwonił nieznajomy mężczyzna. Przedstawił się jako funkcjonariusz policji zajmujący się zwalczaniem cyberprzestępczości.
Rozmówca poinformował kobietę, że na jej rachunku bankowym wykryto nieprawidłowości. Twierdził, że ktoś próbował przelać pieniądze z jej konta, ale podejrzana transakcja została zablokowana.
Na tym jednak nie poprzestał. Przekonywał 40-latkę, że konieczne jest podjęcie dalszych działań, aby jej konto nie było wykorzystywane do kolejnych oszustw i aby przestępcy nie zaciągnęli na nią kredytów. Kobieta miała w tym celu współpracować z rzekomym policjantem i wykonywać jego polecenia.
Kazał jej zaciągnąć kredyt i przekazać gotówkę
40-latka uwierzyła w przedstawioną historię. W pewnym momencie mężczyzna polecił jej udać się do placówki bankowej i zaciągnąć kredyt. Następnie kobieta miała wypłacić otrzymane pieniądze w gotówce i przekazać je wskazanej przez niego osobie.
Poszkodowana wykonała wszystkie instrukcje. Do przekazania pieniędzy doszło w Zabrzu, gdzie oszust odebrał od niej blisko 90 tysięcy złotych.
Mężczyzna zapewniał kobietę, że gotówka została odpowiednio zabezpieczona. Obiecywał również, że po zakończeniu prowadzonych przez niego „działań” pieniądze zostaną jej zwrócone.
Ponad miesiąc czekała na odzyskanie pieniędzy
40-latka przez pewien czas wierzyła, że odzyska przekazaną gotówkę. Dopiero po ponad miesiącu zorientowała się, że padła ofiarą oszustwa.
Wówczas zdecydowała się powiadomić o całej sprawie prawdziwą policję.
Policja ostrzega: funkcjonariusze nie każą zaciągać kredytów
Policjanci przypominają, że prawdziwi funkcjonariusze nigdy nie żądają przekazywania pieniędzy, zaciągania kredytów, wykonywania przelewów ani wypłacania gotówki w celu jej rzekomego zabezpieczenia. Nie polecają również przekazywania pieniędzy innym osobom.
Jeżeli podczas rozmowy telefonicznej ktoś przedstawia się jako policjant, prokurator lub pracownik banku i informuje o zagrożeniu dla naszych oszczędności, należy zachować spokój i nie wykonywać jego poleceń.
Przede wszystkim nie wolno przekazywać rozmówcy:
- danych logowania do bankowości elektronicznej,
- haseł i kodów autoryzacyjnych,
- danych karty płatniczej.
W przypadku podejrzanego telefonu należy natychmiast zakończyć rozmowę. Informacje o rzekomym zagrożeniu można zweryfikować, samodzielnie kontaktując się z bankiem lub policją za pośrednictwem oficjalnego numeru telefonu.
Nie należy oddzwaniać na numer wskazany przez rozmówcę ani kontynuować rozmowy z osobą, która sama do nas zadzwoniła.
Presja czasu, straszenie utratą oszczędności i nakłanianie do natychmiastowego działania to sygnały ostrzegawcze. Policjant nigdy nie będzie żądał od nas pieniędzy ani instruował, jak przekazać je w celu „zabezpieczenia” przed oszustami.
Źródło: KMP w Zabrzu





