Jesienią w Zabrzu ma ruszyć jedna z największych inwestycji ostatnich lat. Finalizowany na terenie byłej kopalni Makoszowy terminal przeładunkowy ma docelowo obsługiwać nawet 200 samochodów ciężarowych na dobę. Z jednej strony mieszkańcy upatrują w inwestycji wielką szansę na gospodarczy rozwój miasta, z drugiej zaś – obawiają się, że inwestycja nie jest do końca przygotowana komunikacyjnie, a wzmożony ruch tirów odbije się na jakości życia w okolicy. Inwestor i władze Zabrza uspokajają, zapewniając, że wspólnie pracują nad rozwiązaniami, które mają zminimalizować uciążliwości.
ZOBACZ TEŻ: Baseny zewnętrzne Aquarius Kopernik w Zabrzu. Powstanie nowy kompleks rekreacyjny – W Zabrzu
22 lipca w Ratuszu przedstawiciele rad dzielnic: Makoszowy, Guido, Kończyc i Pawłowa spotkali się z władzami Zabrza, pracownikami Miejskiego Zarządu Dróg oraz inwestorem. Spółkę reprezentował Marcin Fabianowicz, dyrektor rozwoju CLIP Group. Rozmowa nie koncentrowała się na samej inwestycji, lecz przede wszystkim na tym, jak będzie wyglądał transport do i z planowanego terminala.
Terminal ma być trzy razy mniejszy niż w Swarzędzu
Przedstawiciel inwestora przekonywał, że terminal powstający w Makoszowach będzie znacznie mniejszy od funkcjonującego od lat obiektu CLIP w Swarzędzu. Jak wyjaśnił, zabrzańska inwestycja zajmie teren liczący około 50 hektarów i pod względem skali operacji będzie stanowiła około jedną trzecią działalności prowadzonej w Swarzędzu. Podkreślał również, że terminal nie osiągnie docelowej przepustowości (200 ciężarówek na dobę) od razu – rozwój ma następować stopniowo wraz z pozyskiwaniem klientów.
Według Marcina Fabianowicza terminal będzie w pełni zelektryfikowany, podobnie jak obiekt w Swarzędzu. Oznacza to, że pociągi nie będą obsługiwane przez lokomotywy spalinowe, a urządzenia przeładunkowe mają być elektryczne i sterowane automatycznie. Jak zapewniał inwestor, dzięki temu obiekt nie powinien generować ponadnormatywnego hałasu ani uciążliwych emisji.
Dyrektor Fabianowicz przekonywał także, że najlepszym dowodem na niewielką uciążliwość terminala jest Swarzędz, gdzie w bezpośrednim sąsiedztwie centrum logistycznego powstają nowe domy, a część mieszkańców to pracownicy firmy. Zaprosił przedstawicieli zabrzańskich dzielnic do odwiedzenia tego obiektu i zobaczenia na własne oczy, jak funkcjonuje podobna, ale znacznie większa inwestycja.
Mieszkańcy: inwestycja jest potrzebna, ale transport budzi ogromne obawy
Najważniejsza część spotkania dotyczyła jednak nie samego terminala, lecz ruchu ciężarówek.
Przedstawiciele rad dzielnic podkreślali, że nie sprzeciwiają się inwestycji. Wręcz przeciwnie – zaznaczali, że cieszą się z zagospodarowania poprzemysłowych terenów kopalni Makoszowy i pojawienia się nowych miejsc pracy (tych ma być około 100) oraz wpływów dla miasta.
– Nie mamy żadnych problemów z samą inwestycją. Problemem jest to, jak transport będzie docierał do terminala i wyjeżdżał z niego drogami, z których na co dzień korzystają mieszkańcy – podkreślali uczestnicy spotkania.
Makoszowska, rondo Dworaczka i Winklera
Z przedstawionych podczas spotkania informacji wynika, że obecnie planowany wyjazd z terminala będzie prowadził ulicą Makoszowską, następnie przez niewielkie rondo Dworaczka i dalej ulicą Winklera do Drogowej Trasy Średnicowej. To właśnie budzi największe kontrowersje.
Mieszkańcy wskazywali, że rondo Dworaczka jest zbyt małe dla zestawów ciężarowych z naczepami. Zwracano uwagę również na rondo Sybiraków, gdzie – ich zdaniem – długie pojazdy będą miały problemy z wykonaniem skrętu. Padały także pytania o stan techniczny ulicy Makoszowskiej, która już dziś jest mocno wyeksploatowana po latach funkcjonowania kopalni.
Nie zabrakło również obaw dotyczących ruchu kolejowego. Mieszkańcy Makoszów zwracali uwagę, że już dziś nierzadko muszą czekać po kilkanaście minut przed zamkniętymi przejazdami kolejowymi. Pytali, jak sytuacja będzie wyglądała po uruchomieniu terminala.
Dyrektor Marcin Fabianowicz przyznał, że docelowo spółka chciałaby obsługiwać nawet 10 pociągów na dobę. Zaznaczył jednak, że osiągnięcie takiej przepustowości będzie procesem rozłożonym na lata. Jak wyjaśnił, po planowanym uruchomieniu terminala jesienią należy spodziewać się ruchu na poziomie około dwóch pociągów dziennie, który będzie stopniowo wzrastał wraz z rozwojem inwestycji.
„Kto zapłaci za ewentualne zniszczenia dróg?”
Jednym z poruszanych tematów był stan ulic, którymi mają poruszać się samochody obsługujące terminal. Mieszkańcy zwracali uwagę, że ulica Makoszowska już dziś jest mocno wyeksploatowana po latach działalności kopalni i pytali, kto poniesie koszty jej naprawy, jeśli po uruchomieniu terminala ruch ciężarówek jeszcze bardziej przyspieszy degradację nawierzchni.
Marcin Fabianowicz odpowiadał, że droga jest przystosowana do ruchu pojazdów o dopuszczalnej masie do 40 ton, a samochody obsługujące terminal nie będą przewoziły kruszywa czy innych ciężkich ładunków. Jak tłumaczył, będą to przede wszystkim zestawy z kontenerami lub transportery samochodów, których rzeczywista masa będzie niższa od dopuszczalnej.
Inwestor zapewnia: ciężarówki nie będą czekały na ulicy
Przedstawiciele rad dzielnic pytali również, czy przed wjazdem do terminala nie będą tworzyć się kolejki ciężarówek blokujące ulicę Makoszowską. Obawiali się sytuacji, w której kilka tirów jednocześnie oczekiwałoby na odprawę, paraliżując ruch.
Przedstawiciel CLIP zapewnił, że na terenie terminala powstanie odpowiednio duży parking dla samochodów ciężarowych, a obsługa transportu będzie odbywała się w systemie wcześniejszej awizacji. Dodatkowo przebudowany ma zostać sam wjazd do terminala tak, aby pojazdy nie zatrzymywały się na pasie ruchu. Przyznał jednak, że jeśli po uruchomieniu inwestycji pojawią się nieprzewidziane problemy, spółka będzie reagować wspólnie z miastem.
Prezydent: potrzebne są nowe drogi
W dalszej części spotkania głos zabrali przedstawiciele władz miasta. Podkreślili, że równolegle z przygotowaniami do uruchomienia terminala analizowane są rozwiązania, które w przyszłości pozwolą wyprowadzić ruch ciężarowy z ulic wykorzystywanych dziś przez mieszkańców.
Jednym z rozważanych wariantów jest budowa nowego połączenia równolegle do ulicy Beskidzkiej w kierunku zjazdu na A4 w Kończycach. Trasa omijałaby zabudowę mieszkaniową i w przyszłości mogłaby przejąć część ruchu związanego z terminalem. Na to potrzebne są jednak pieniądze i jeśli w ogóle ten pomysł przeszedłby do realizacji, to jest to perspektywa kilku lat. Jak wskazywano podczas spotkania, inwestor zadeklarował gotowość do współfinansowania przygotowania dokumentacji takiego rozwiązania.
W trakcie dyskusji wrócił również pomysł nowego układu drogowego prowadzącego w kierunku Sośnicy oraz wykorzystania planowanej w przyszłości trasy Now0-Hagera, która mogłaby zapewnić krótszy dojazd do Drogowej Trasy Średnicowej. Przedstawiciele miasta podkreślali jednak, że są to rozwiązania wymagające wieloletnich przygotowań i pozyskania znacznych środków finansowych.
Mieszkańcy: obecny układ drogowy sobie nie poradzi
Przedstawiciele rad dzielnic nie kryli, że najbardziej obawiają się funkcjonowania ronda im. Dworaczka. Regularny ruch samochodów ciężarowych może prowadzić do powstawania korków i zwiększyć ryzyko kolizji, zwłaszcza w sąsiedztwie torowiska tramwajowego oraz przejść dla pieszych wykorzystywanych przez uczniów pobliskiej szkoły.
Ze strony przedstawiciela inwestora padła propozycja przetestowania przejazdu pojazdów ciężarowych, aby ocenić, czy obecna geometria skrzyżowania będzie wystarczająca. Radni zaznaczyli, że chcieliby uczestniczyć w takim teście.
Na koniec Marcin Fabianowicz zadeklarował, iż firma CLIP jest otwarta na kolejne spotkania z mieszkańcami i władzami miasta.
Źródło: W Zabrzu




