Afera śmieciowa w Zabrzu. Są nowe ustalenia w sprawie kontrowersyjnego przetargu na odbiór i zagospodarowanie odpadów w Zabrzu. Trwa prokuratorskie śledztwo, a także proces cywilny – konsorcjum firm ALBA/FCC domaga się ponad 40 mln zł odszkodowania.
ZOBACZ TEŻ: Mieszkańcy Makoszów pytają o gigantyczną inwestycję. Miasto i inwestor milczą – W Zabrzu
Sprawa kontrowersyjnego przetargu na odbiór i zagospodarowanie odpadów w Zabrzu ma swój ciąg dalszy. Jak informuje tygodnik „Głos Zabrza i Rudy Śl.”, na kilka dni przed ubiegłorocznymi przedterminowymi wyborami samorządowymi do Urzędu Miejskiego w Zabrzu weszli funkcjonariusze policji zajmujący się przestępczością gospodarczą.
Na polecenie prokuratury mieli zabezpieczyć dokumentację oraz korespondencję dotyczącą przetargu śmieciowego realizowanego w okresie, gdy miastem kierowała Agnieszka Rupniewska.
Przypomnijmy, że już wcześniej informowaliśmy o pozwie złożonym przez konsorcjum ALBA/FCC przeciwko Miastu Zabrze oraz spółce PreZero.
Firmy domagają się ponad 40 mln zł odszkodowania, zarzucając naruszenie prawa przy rozstrzygnięciu przetargu na odbiór odpadów. Podstawą roszczeń jest prawomocny wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie, który uznał część zarzutów dotyczących przeprowadzonego postępowania przetargowego.
Nie tylko trwa śledztwo prowadzone przez Prokuraturę Okręgową w Gliwicach, ale jak informuje tygodnik, w ubiegłym w ubiegłym miesiącu ruszył też proces
cywilny o 40 mln zł, których wrocławska firma Alba domaga się od gminy
Zabrze i PreZero.
Tygodnik opisuje najnowsze ustalenia w tej sprawie oraz przedstawia stanowisko obecnych władz miasta. Szczegóły można znaleźć w artykule „Służby weszły do ratusza” opublikowanym w najnowszym wydaniu „Głosu Zabrza i Rudy Śląskiej”.





