Prezydent Zabrza Kamil Żbikowski opublikował w piątek, 20 marca, nagranie w mediach społecznościowych, w którym odniósł się do kontrowersji wokół uchylenia przez Radę Miasta tzw. uchwały „antyimigranckiej”. Jak podkreślił, decyzja radnych była konieczna, aby nie dopuścić do utraty wielomilionowych dotacji, a jednocześnie nie oznacza zgody na tworzenie w Zabrzu ośrodków dla imigrantów.
ZOBACZ TEŻ: Michał Wójcik o zabrzańskich władzach: To nie jest samorząd, to są administratorzy
– Nie ma żadnych planów, nie ma żadnych rozmów i nie będzie mojej zgody na lokowanie w Zabrzu jakichkolwiek ośrodków dla imigrantów. Mówiłem to w kampanii wyborczej i podtrzymuję to jako prezydent miasta – powiedział Żbikowski.
Uchwała uchylona po informacji z ministerstwa
Przypomnijmy, że zabrzańscy radni wycofali z obrotu prawnego uchwałę przyjętą w czerwcu 2025 roku z inicjatywy obywatelskiej. Dokument miał charakter deklaratywny i wyrażał sprzeciw wobec ewentualnego tworzenia w Zabrzu ośrodków dla imigrantów w ramach relokacji. Uchwała nie rodziła skutków prawnych, ale – jak się okazało – mogła mieć znaczenie przy ocenie wniosków o dofinansowanie ze środków unijnych.
Ministerstwo Kultury uznało, że jej obecność może naruszać obowiązkową klauzulę niedyskryminacyjną, którą muszą spełniać samorządy ubiegające się o fundusze europejskie. W praktyce oznaczało to zagrożenie dla dotacji, m.in. dla projektu Muzeum Górnictwa Węglowego w Zabrzu, który ubiega się o ponad 60 mln zł wsparcia.
– Dostaliśmy pilną informację, że jeśli uchwała nie zostanie uchylona, wniosek muzeum zostanie uznany za wadliwy, a środki nie trafią do Zabrza – mówił prezydent.
„Ta uchwała nie chroniła przed niczym”
W nagraniu Żbikowski wielokrotnie podkreślał, że uchwała z 2025 roku nie miała realnej mocy prawnej i nie mogła zablokować ewentualnych decyzji rządu.
– To był dokument deklaratywny. Nie zawierał żadnych zakazów i nie stanowił żadnej bariery prawnej. Gdyby ktoś chciał takie rozwiązanie wprowadzić, mógłby to zrobić niezależnie od tej uchwały – stwierdził.
Prezydent ocenił również, że projekt miał charakter polityczny, a jego utrzymywanie mogło doprowadzić do poważnych konsekwencji finansowych.
Groźba utraty setek milionów złotych
Najważniejszym argumentem za uchyleniem uchwały – jak przekonywał prezydent – była sytuacja finansowa miasta. Według niego utrata środków zewnętrznych mogłaby doprowadzić do bardzo poważnych problemów budżetowych.
– Nie można przedkładać deklaratywnej uchwały nad setki milionów złotych, które są potrzebne, aby wyprowadzić Zabrze z trudnej sytuacji finansowej. Bez tych pieniędzy groziłaby stagnacja, a nawet niewypłacalność miasta – powiedział.
Jak zaznaczył, w grę wchodziły nie tylko środki dla Muzeum Górnictwa Węglowego, ale także kolejne projekty finansowane z funduszy europejskich, od których zależy realizacja inwestycji w najbliższych latach.
Dalsza część artykułu pod materiałem video:
Opozycja mówi o szantażu
Część radnych, którzy głosowali przeciw uchyleniu uchwały, uznała argument o utracie dotacji za formę nacisku ze strony rządu i ministerstwa. W trakcie sesji pojawiały się głosy, że samorząd został postawiony pod ścianą i zmuszony do zmiany stanowiska.
Żbikowski przyznał, że sposób postawienia sprawy przez ministerstwo był trudny, ale – jak zaznaczył – miasto nie mogło pozwolić sobie na utratę finansowania.
– Nie podoba mi się, że postawiono nas w takiej sytuacji, ale to w ministerstwie dzielone są pieniądze. Gdybyśmy tej decyzji nie podjęli, moglibyśmy stracić ogromne środki, a na to Zabrze nie może sobie pozwolić – powiedział.
„To była odpowiedzialna decyzja”
Na zakończenie nagrania prezydent podkreślił, że uchylenie uchwały było – jego zdaniem – decyzją konieczną z punktu widzenia interesu miasta.
– To była odpowiedzialna decyzja. Ta uchwała nie gwarantowała bezpieczeństwa, a mogła doprowadzić do utraty pieniędzy potrzebnych do funkcjonowania miasta. Bezpieczeństwo mieszkańców pozostaje dla nas priorytetem – podsumował.
Źródło: w Zabrzu / Facebook – Kamil Żbikowski






