Problem odorów w Zabrzu nie zniknie z dnia na dzień. Podczas poniedziałkowej sesji Rady Miasta prezydent Kamil Żbikowski wskazywał kilka potencjalnych źródeł uciążliwości i przedstawił terminy inwestycji, które jego zdaniem powinny przynieść mieszkańcom odczuwalną poprawę. Kluczowe mają być przede wszystkim pełniejsza hermetyzacja instalacji FCC i Fortum oraz zakończenie rekultywacji miejskiego składowiska przy ul. Cmentarnej.
ZOBACZ TEŻ: Rozpoczyna się Zabrzański Wrzesień
Temat uciążliwego zapachu zdominował sporą część sesji Rady Miasta Zabrze, która odbyła się 31 sierpnia. Radni pytali przede wszystkim, skąd właściwie pochodzi smród i kiedy mieszkańcy mogą liczyć na rozwiązanie problemu.
Prezydent Kamil Żbikowski przyznał, że problem trwa od wielu lat, ale w ostatnich miesiącach pojawiły się dodatkowe czynniki, które mogły zwiększyć jego skalę. Jednym z nich jest ponowne uruchomienie prac na miejskim składowisku odpadów przy ul. Cmentarnej.
Jednocześnie najważniejszym rozwiązaniem w dłuższej perspektywie mają być inwestycje prowadzone przez dwa duże zakłady: FCC Śląsk oraz Fortum Silesia.
Fortum do końca 2027 roku, FCC do połowy 2028
Według informacji przedstawionych podczas sesji, Fortum planuje zakończyć kluczową część swojej modernizacji do końca 2027 roku. FCC ma natomiast zakończyć zasadnicze prace związane z hermetyzacją mniej więcej do połowy 2028 roku. Żbikowski mówił, że właśnie wtedy można spodziewać się bardzo wyraźnej zmiany.
W przypadku Fortum rozwiązanie ma być szczególnie skuteczne. Jak tłumaczył prezydent, powietrze pochodzące z procesu ma być ponownie wykorzystywane w procesie spalania w kotle, co według niego powinno praktycznie wyeliminować uciążliwości zapachowe.
Nieco inaczej ma wyglądać sytuacja w FCC. Tam zastosowane mają być systemy filtrujące, dlatego całkowite wyeliminowanie wszystkich zapachów nie jest gwarantowane.
Prezydent oceniał jednak, że po zakończeniu inwestycji redukcja uciążliwości może przekroczyć 90 proc., natomiast w przypadku Fortum może być jeszcze większa. Efekt ma być zauważalny po uruchomieniu nowych instalacji.
Żbikowski wskazywał także, że wcześniejsza hermetyzacja części instalacji FCC nie obejmowała całego procesu.
– To nie była całościowa hermetyzacja. Myślę, w mojej ocenie to, co jest planowane właśnie do połowy 2028 roku przez FCC, to będzie można nazwać całościową hermetyzacją – mówił.
Według jego szacunków rozwiązanie ma ograniczyć uciążliwość w około 95 proc. Pozostały zapach powinien być na tyle niewielki, aby nie był wyczuwalny poza terenem zakładu.
Składowisko przy Cmentarnej mogło pogorszyć sytuację
Drugim mocno akcentowanym przez prezydenta wątkiem było miejskie składowisko przy ul. Cmentarnej, którym zarządza MOSiR. Żbikowski przyznał, że w ostatnich miesiącach obiekt mógł mieć wpływ na nasilenie problemu.
– To składowisko, które wcześniej nie było w dostatecznym, moim zdaniem, stopniu brane pod uwagę w pracach tego zespołu, faktycznie w ostatnich miesiącach mogło wzmagać ten problem i przyczyniać się do jego intensyfikacji – mówił.
Jak wyjaśniał, działalność składowiska została ponownie uruchomiona w drugim kwartale 2025 roku. Początkowo trafiały tam przede wszystkim gruz oraz materiały ziemne, które nie powinny powodować intensywnych odorów. Później rozpoczęto jednak wykonywanie warstwy rekultywacyjnej z wykorzystaniem materiału kompostowego. Zdaniem prezydenta właśnie ten etap może być jednym z powodów, dla których w 2026 roku problem stał się bardziej odczuwalny.
Rekultywacja składowiska ma zakończyć się najpóźniej do końca 2026 roku. Prezydent wyraził nadzieję, że uda się zrobić to wcześniej.
Prezydent: nie miałem wpływu na decyzję
Podczas dyskusji wielokrotnie wracało pytanie, kto zdecydował o ponownym wykorzystaniu zamkniętego wcześniej składowiska. Żbikowski podkreślał, że decyzja zapadła, zanim został prezydentem Zabrza.
– Nie miałem wpływu na tamtą decyzję, teraz musimy to zakończyć – mówił.
Jak przekazał, po objęciu urzędu polecił poprzednim władzom MOSiR wstrzymywanie prac w momentach największej uciążliwości odorowej.
Warto przypomnieć, że na początku sierpnia nastąpiła zmiana na stanowisku prezesa MOSiR. Krzysztof Sitarski zastąpił Sylwię Rudek-Matuszczak. Stało się to w czasie, gdy trwała kontrola składowiska przy ul. Cmentarnej i prowadzone było postępowanie prokuratorskie dotyczące sposobu gospodarowania odpadami. Prezydent, pytany o to przez radnych, nie potwierdził jednak, że zmiana ta miała bezpośredni związek z zawirowaniami wokół składowiska.
Radny Turek: kto konkretnie podjął decyzję?
Do tej kwestii odniósł się podczas sesji radny Grzegorz Turek. Jego zdaniem w prezentacji dotyczącej odorów zabrakło jednej podstawowej informacji: kto konkretnie zgodził się na ponowne wykorzystanie składowiska i na jakiej podstawie.
– Wypadałoby stwierdzić, kto tak naprawdę podjął tę decyzję z imienia, nazwiska i na jakiej podstawie – mówił radny.
Turek zwrócił uwagę, że w poprzedniej kadencji na terenie składowiska widział przede wszystkim gruz. Pytał więc, kto podjął późniejszą decyzję dotyczącą przyjmowania materiałów wykorzystywanych przy rekultywacji, w tym tych mogących powodować uciążliwości zapachowe.
Prezydent wskazywał, że wznowienie działalności odbyło się na podstawie wniosku prezesa MOSiR w pierwszym kwartale 2025 roku (a więc za prezydentury Agnieszki Rupniewskiej) i wydanej (już po referendum) decyzji władz województwa śląskiego. Sam był wtedy radnym i – jak mówił – nie wiedział o prowadzonej procedurze.
Formalnie składowisko znajduje się obecnie w fazie rekultywacji. Miasto podawało wcześniej, że zgodnie z obowiązującymi decyzjami mogą trafiać tam określone rodzaje przetworzonych odpadów potrzebnych do przeprowadzenia tego procesu, m.in. materiały ziemne, gruz, piasek i odpady kompostowe – te szczególnie mogą powodować uciążliwości odorowe.
A może część odoru pochodzi z koksowni?
Podczas sesji pojawił się także wątek Koksowni Jadwiga. Prezydent zwrócił uwagę, że część zgłoszeń dotyczących rzekomego zapachu odpadów pochodzi również z okolic koksowni. Jego zdaniem nie można wykluczyć, że mieszkańcy kwalifikują jako „odór odpadów” również zapach pochodzący z innych procesów przemysłowych.
– Przy koksowni Jadwiga są zgłoszenia odoru odpadów, to znaczy zapachu, który ktoś zakwalifikował jako odór odpadów, ale być może nie odróżnił tego od po prostu zapachu dymu z komina koksowni – mówił Żbikowski.
Nie oznacza to jednak, że koksownia została wskazana jako źródło głównego problemu. Prezydent mówił raczej o wielu potencjalnych emitorach i trudnościach w jednoznacznym przyporządkowaniu każdego zgłoszenia do konkretnego zakładu.
Lipcowa awaria Fortum także mogła mieć znaczenie
Żbikowski odniósł się również do wydarzeń z lipca, kiedy doszło do awarii kotła Fortum. Spowodowało to zakłócenie łańcucha zagospodarowania RDF pomiędzy FCC i Fortum.
Według prezydenta przez pewien czas materiały mogły zalegać w jednym lub drugim zakładzie, co mogło chwilowo zwiększyć uciążliwości. Po kilku dniach przedsiębiorstwa miały jednak przeorganizować system.
Prezydent stawiał więc hipotezę, że wyjątkowo duża skala tegorocznych problemów jest efektem nałożenia się kilku czynników: stałych źródeł związanych z gospodarką odpadami, prac rekultywacyjnych przy ul. Cmentarnej oraz czasowych zakłóceń związanych z awarią Fortum.
Kiedy mieszkańcy rzeczywiście odczują poprawę?
Z dyskusji podczas sesji wyłaniają się trzy najważniejsze terminy. Do końca 2026 roku ma zostać zakończona rekultywacja miejskiego składowiska przy ul. Cmentarnej. Do końca 2027 roku mają zostać uruchomione docelowe rozwiązania w Fortum. Natomiast około połowy 2028 roku ma zakończyć się zasadniczy proces hermetyzacji instalacji FCC. Dopiero po wykonaniu wszystkich tych inwestycji prezydent spodziewa się zasadniczej poprawy.
Nie daje przy tym stuprocentowej gwarancji, że w Zabrzu nigdy więcej nie pojawi się nieprzyjemny zapach. Szczególnie w przypadku gospodarki odpadami całkowite wyeliminowanie wszystkich potencjalnych źródeł jest nierealne. Żbikowski przekonywał jednak, że skala problemu powinna zostać ograniczona na tyle, aby odór z głównych zakładów przestał być odczuwalny przez mieszkańców poza ich terenem.
Na razie pozostaje jednak czas oczekiwania na zakończenie inwestycji. Jak przyznał sam prezydent, także jest sfrustrowany tym, jak długo trwa cały proces, ale miasto nie ma możliwości skrócenia kilkunastu miesięcy procedur do kilku tygodni.
Źródło: W Zabrzu





