Fot. Lady Madlen – Kokos / YouTube
Słuchając i oglądając teledysk utworu „Kokos” co niektórym, albo nawet sporej części odbiorców może przyjść do głowy youtuber Jacek Tomkowicz i jego seria filmów pt. Piosenki, które ryją banię. Obok utworu na pewno nie można przejść obojętnie. Zapytaliśmy o przekaz tego teledysku Magdę Balwierczak, zabrzankę, która już długi czas nagrywa piosenki i teledyski pod pseudonimem artystycznym Lady Madlen oraz puka do drzwi muzycznego biznesu.
– Co chciałaś przekazać tym utworem, czy to po prostu taki „muzyczny żart”??
– Uważam, że sam teledysk jest w formie stand-upu; jest tutaj dużo żartu, dużo komizmu. To właściwie taka podróż prezenterki, która zauważa w swoim studiu telewizyjnym kokos i wciąga go nosem w momencie gdy nikt nie patrzy. Potem przenosi się w inny świat – w aranżację z plażą. To abstrakcyjny teledysk.
– Nie uważasz, że teledysk może być odebrany jako forma zachęty młodzieży do brania narkotyków? W teledysku jest ewidentne wciąganie „kokosa” przez nos. Kokos to podtekst koksu, czyli po prostu kokainy.
– Nie uważam, żebym była osobą, która jest odpowiedzialna za naprawianie świata czy młodzieży. Z jednej strony jest podtekst, jednak pozostawiam specjalnie duże pole do interpretacji każdemu odbiorcy. Każdy mój tekst i pomysł na teledysk jest przemyślany, chcę, by miał drugie dno, ale tak na dobrą sprawę w teledysku jest pokazane wciąganie kokosa, więc właściwie czegoś niewinnego. W ustawieniach YouTube film nie jest przeznaczony dla dzieci i młodzieży, w związku z czym uważam, że to rodzice są odpowiedzialni za to, co oglądają ich dzieci.
– Sam tekst, co właściwie przekazuje?
– Pozostawiam tu pole do interpretacji. Mam swój kokos – czy to w formie owocu, czy też jako pieniądze. Ogólnie tekst jest bardziej pod imprezę, domówki. Kokosem mogą też być np. kobiece piersi „Leci ślinka chopom”.
– A kim są ździra i wywłoka?
– Ździry i wywłoki są to wszystkie zazdrosne o mnie baby, bo robię swoje i nie zatrzymuje się ani na moment. Chciałam też wspomnieć, że faktycznie uważam się za superstar i że robię ambitną muzykę, bardzo się do niej przykładam. Moje teksty są w pełni przemyślane, jest w nich zawsze drugie bądź trzecie dno, nawet jak z tym kokosem – może być jedzony normalnie, może być odbierany jako kobiece piersi albo jako pieniądze. Tekst ma po prostu pokazać, że nikim się nie przejmuję, nie zważam na to, co ludzie powiedzą. Pnę się do przodu, pozostawiam w tyle za sobą całą konkurencję. Gdybym miała większy budżet, gdybym miała budżet jak ludzie, którzy pracują już pod wytwórnią, czyli są w mainstreamie, to uwierz, zrobiłabym teledysk o 100 razy lepszy, niż to, co pokazują nam wytwórnie. Byłoby to bardziej przemyślane, z pomysłem. Teledysk (Kokos) to też pokaz moich umiejętności, nie tylko muzycznych, ale także aktorskich. Uważam, że dałam z siebie 100%, także w kwestii zagrania pewnych ról. Moja piosenka ma zamknąć usta wszystkim, którzy mi złorzeczą. Każdy jest odpowiedzialny za siebie, każdy obiera swoją drogę i ma prawo do tego, by się wyrażać w taki sposób, jaki chce. Zawsze byłam za wolnością i tego się trzymam. Samą piosenką chciałam też dotrzeć do kobiet pewnych siebie, do kobiet, które nie boją się wyrażać siebie; są świadome swojego wyglądu, swojej inteligencji. Chcę dotrzeć do odpowiedniego targetu – zawsze zależało mi na tym, żeby oglądali mnie ludzie z jakąś inną mentalnością, z jakąś większą świadomością; luzie, którzy sami np. podróżują i widzą to, co dzieje się na świecie, a nie siedzą przed tv na kanapie. Wracając to teledysku, wydaje mi się, że jest kontrowersyjny tylko na rynku polskim, bo wyjeżdżając gdzieś za granicę czy oglądając teledyski zagraniczne, można rzec, że to, co zrobiłam, to jest jeszcze mało. Mówi się tyle o tolerancji dla gejów, lesbijek, dla LGBT, a gdzie tolerancja dla dziewczyn, które chcą się kolorowo ubierać, ściąć sobie grzywkę do połowy czoła i nie być za to piętnowaną?
– Czyli utwór jest też rodzajem manifestu, protestu przeciwko ludzkiej pruderyjności?
– Myślę, że nie ma co się tego doszukiwać, bo jestem przeciwna jakimkolwiek „strajkom”, ale może to być coś w rodzaju próby uświadomienia Polaków, że profili psychologicznych jest całe mnóstwo i nie warto żyć pod dyktando innych osób. Mamy prawo być inni, jeśli nie krzywdzimy tym innych osób, a jednocześnie działamy w zgodzie ze sobą.
– Dziękuję za rozmowę.
– Dziękuję i zapraszam do mnie na Instagram.
W Zabrzu