Gorąco wokół Koksowni Jadwiga. Część radnych grillowała prezydenta, choć decyzje podejmie rząd
fot. www.wZabrzu.info

Gorąco wokół Koksowni Jadwiga. Część radnych grillowała prezydenta, choć decyzje podejmie rząd

Przyszłość Koksowni Jadwiga, miejsca pracy oraz bezpieczeństwo dostaw ciepła dla części Zabrza były jednym z najgorętszych tematów sesji Rady Miasta 28 września. W trakcie blisko dwugodzinnej dyskusji sporo pytań i krytycznych uwag skierowano pod adresem prezydenta Kamila Żbikowskiego, głównie od radnych Koalicji Obywatelskiej. Problem w tym, że najważniejsze decyzje dotyczące dalszego funkcjonowania zakładu nie należą do prezydenta Zabrza ani Rady Miasta. Zapadają na poziomie właścicielskim i rządowym. Co więcej, na sesji zabrakło przedstawicieli JSW – a więc strony bezpośrednio związanej z właścicielskim poziomem całej sprawy.

Reklama

ZOBACZ TEŻ: Wiadukty nad A4 w Zabrzu do remontu. GDDKiA wybrała wykonawcę

To rozróżnienie jest w całej sprawie zasadnicze. Koksownia Jadwiga jest częścią JSW KOKS S.A., w której większość kapitału posiada Jastrzębska Spółka Węglowa. Z kolei dominującym akcjonariuszem JSW pozostaje Skarb Państwa.

Reklama

Podczas sesji sam Żbikowski wielokrotnie podkreślał, że miasto może przekonywać, interweniować i przedstawiać argumenty, ale nie może nakazać właścicielowi utrzymania produkcji.

– Podkreślam jednak, i nie chcę tutaj wprowadzać mieszkańców w błąd, że niestety decyzja leży po stronie właścicieli. My jako miasto nie jesteśmy w stanie zmusić właściciela, czyli spółkę JSW Koks, czy grupę kapitałową JSW, czy jakiekolwiek ministerstwo. Możemy wpływać i to robimy – mówił prezydent.

Przedstawicieli JSW na sesji zabrakło

W tym kontekście istotna była nieobecność na sesji przedstawicieli Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Radni przez wiele godzin dyskutowali o przyszłości Koksowni Jadwiga, jednak przedstawiciele grupy kapitałowej, w której znajdują się zakłady JSW KOKS, nie pojawili się na sali.

W praktyce oznaczało to, że wiele pytań dotyczących przyszłości zakładu kierowano do władz Zabrza, choć samorząd nie posiada kompetencji właścicielskich wobec Koksowni Jadwiga. Nie było natomiast na miejscu przedstawicieli podmiotu, który znajduje się w strukturze właścicielskiej spółki i mógłby bezpośrednio odnieść się do planów dotyczących jej przyszłości.

Reklama

Radni pytali: z kim prezydent rozmawiał?

Radni zarzucali prezydentowi brak konkretów dotyczących prowadzonych rozmów. Pytali wprost (głównie radni KO), z którym z parlamentarzystów rozmawiał w sprawie Jadwigi.

– Pan radny Alojzy Cieśla tutaj mówi konkretnie: jestem umówiony z tym, rozmawiam z tym, a pan prezydent cały czas nam tylko mówi: bo rozmawiałem, bo coś zrobiłem, bo lobbowałem – mówiła radna Łucja Chrzęstek-Bar, domagając się wskazania konkretnych osób.

Żbikowski odpowiedział, że nie zgadza się na wykorzystywanie problemu Jadwigi do politycznych sporów.

– Ja się nie zgadzam, żeby państwo tutaj ugrywali sobie jakieś swoje podjazdy polityczne. My tu mamy konkretną sprawę do rozwiązania, a państwo tutaj używają tej okazji do tego, żeby stworzyć jakiś podział – odpowiadał.

Prezydent poinformował jednocześnie, że w ciągu poprzedniego miesiąca odbył co najmniej siedem lub osiem spotkań i rozmów telefonicznych z osobami mającymi znaczenie dla sprawy. Nie chciał ujawniać nazwisk, wskazując m.in. na poufność rozmów dotyczących potencjalnego inwestora.

Reklama

KO pyta również o notatki i protokoły ze spotkań

Na tym pytania ze strony radnych Koalicji Obywatelskiej się nie skończyły. W czasie dyskusji dopytywali oni także o dokumentowanie prowadzonych przez prezydenta rozmów – notatki i protokoły ze spotkań dotyczących przyszłości Koksowni Jadwiga.

W ten sposób część debaty przesunęła się z pytania o to, co można zrobić, aby uratować zakład, na szczegółowe rozliczanie prezydenta z jego aktywności: z kim rozmawiał, ile spotkań odbył oraz czy po tych rozmowach pozostały notatki lub protokoły.

Ma to znaczenie również z punktu widzenia kompetencji poszczególnych stron. Nawet najbardziej szczegółowa dokumentacja spotkań prowadzonych przez prezydenta Zabrza nie zmienia bowiem faktu, że decyzji o utrzymaniu produkcji w Jadwidze nie podejmuje samorząd.

Reklama

Kto rzeczywiście może zdecydować o przyszłości Jadwigi?

I właśnie w tym miejscu podczas sesji pojawił się istotny politycznie wątek. Skoro o przyszłości państwowej grupy kapitałowej nie decyduje zabrzański samorząd, możliwości działania prezydenta sprowadzają się przede wszystkim do wywierania presji, prowadzenia rozmów i przedstawiania argumentów.

Sam Żbikowski stwierdził, że kluczowa może okazać się „decyzja polityczna na szczeblu rządowym” dotycząca środków na ratowanie zakładu. Jako jeden z głównych argumentów za zachowaniem Jadwigi wskazywał znaczenie produkowanego koksu dla wytwarzania stali, niezależności surowcowej Polski i przemysłu obronnego.

Prezydent mówił również radnym, że osoby związane z partiami politycznymi i współpracujące bezpośrednio z parlamentarzystami także dysponują kanałami wpływu. Wskazywał, że sam jako prezydent może rozmawiać z posłami, przekonywać ich i przedstawiać argumenty, ale radni posiadający partyjne kontakty mogą robić to samo.

Jeszcze bardziej bezpośrednio ujął to radny Sebastian Dziębowski (Konfederacja). Zwrócił się do przedstawicieli Koalicji Obywatelskiej, pytając o ich działania na szczeblu centralnym.

Reklama

– Ja tutaj bym chciał do tej drugiej strony, czyli do Koalicji Obywatelskiej zadać pytanie, czy państwo tutaj coś robią w tym kierunku, bo to państwa partia rządzi. Czy państwo się wstawili, rozmawiali z posłami na ten temat? Czy państwo nacierają na tych swoich posłów, żeby oni rozmawiali? – pytał.

Ta wypowiedź pokazuje drugą stronę politycznego sporu. Radni mogą publicznie naciskać na prezydenta, czy wykorzystuje dostępne mu możliwości wpływu i domagać się informacji o prowadzonych przez niego rozmowach. O decyzjach właścicielskich wobec JSW i JSW KOKS nie decyduje jednak zabrzański magistrat.

Związkowcy: „Naskakujecie państwo na pana prezydenta”

Co znamienne, podobny problem dostrzegła podczas sesji strona społeczna. Przewodnicząca organizacji związkowej Irena Przybysz zwróciła uwagę radnym, że dyskusja zaczęła zamieniać się w przerzucanie odpowiedzialnością.

– Państwo się tu przerzucacie argumentami. Jeden na drugiego naskakujecie. A tak de facto nikt nic nie zrobił. Naskakujecie państwo na pana prezydenta, który uczestniczył w spotkaniach. Zapominacie państwo, że to jest spółka Skarbu Państwa, że to są decydenci, są w Warszawie ministrowie – mówiła.

Jej zdaniem działania powinny zostać skierowane przede wszystkim właśnie do Warszawy. Jednocześnie Przybysz nie oszczędzała żadnej ze stron politycznego sporu i apelowała o działania ponad podziałami.

Dalsza część artykułu pod materiałem video:

Jest zainteresowany inwestor

W czasie dyskusji pojawiła się jednak informacja dająca pracownikom pewną nadzieję. Według prezydenta istnieje prywatny inwestor zainteresowany przejęciem Koksowni Jadwiga i kontynuowaniem produkcji.

Żbikowski mówił, że prowadził rozmowy zarówno z przedstawicielami inwestora, jak i osobami na szczeblu ministerialnym. Jak zaznaczył, nie ma jeszcze potwierdzenia, że taki wariant zostanie zrealizowany. Według informacji przedstawionych podczas sesji wymagałby on odpowiednich działań właścicielskich po stronie JSW.

Reklama

Prezydent oceniał jednak przejęcie zakładu przez inwestora jako scenariusz pozwalający jednocześnie zachować miejsca pracy i produkcję gazu koksowniczego potrzebnego systemowi ciepłowniczemu.

Czy jednak nie skończy się tak, jak było to w przypadku Kopalni Makoszowy? Tam też zainteresowany kupnem miał być prywatny inwestor…

Co z ciepłem dla mieszkańców?

To drugi, obok miejsc pracy, kluczowy problem. Gaz koksowniczy z Jadwigi jest wykorzystywany do produkcji ciepła dostarczanego m.in. do części Biskupic i Osiedla Młodego Górnika. Problem dotyczy ponad 3 tys. mieszkań, a także miejskiego szpitala.

Radny Grzegorz Turek domagał się podczas sesji konkretnego planu: terminu gwarantowanych dostaw, wskazania alternatywnego źródła, kosztu infrastruktury, źródeł jej finansowania oraz informacji, ile po zmianie systemu mogliby płacić mieszkańcy.

Miasto zapewnia, że scenariusz awaryjny jest analizowany. Wiceprezydent Leszek Kula mówił o budowie nowej sieci gazowej i uruchomieniu kotła gazowego. Sam proces inwestycyjny miałby potrwać około 18 miesięcy.

Reklama

Problemem pozostaje cena. Prezydent nie ukrywał, że gaz koksowniczy jest obecnie bardzo korzystnym ekonomicznie źródłem, ponieważ stanowi produkt uboczny procesu technologicznego. Jego zastąpienie innym paliwem oznaczałoby najprawdopodobniej wyższe koszty wytwarzania ciepła.

Rada chce rozmowy z tymi, którzy podejmują decyzje

Ostatecznie dyskusja doprowadziła radnych do wspólnego wniosku: do Zabrza powinni przyjechać przedstawiciele szczebla, na którym rzeczywiście mogą zapadać decyzje dotyczące przyszłości zakładu.

Ma to dodatkowe znaczenie w kontekście nieobecności przedstawicieli JSW podczas wrześniowej sesji. Radni mieli wiele pytań, ale nie wszystkie mogły zostać skierowane bezpośrednio do strony właścicielskiej.

Padł więc wniosek o pilne zaproszenie przedstawicieli ministerstwa, JSW i JSW KOKS. Wniosek dotyczący spotkania z przedstawicielami strony rządowej został poparty przez wszystkich obecnych – zagłosowało za nim 24 radnych.

Źródło: W Zabrzu

Subskrybuj nasz kanał na YouTube! 👇

Reklama