Węgrzy przyszli na pizzę. Chwilę później zaatakowali pseudokibice
fot. Piotr Antczak

Węgrzy przyszli na pizzę. Chwilę później zaatakowali pseudokibice

Spokojna kolacja grupy Węgrów w jednej z pizzerii przy ul. Wolności w Zabrzu zakończyła się nocną konfrontacją z lokalnymi pseudokibicami. Z relacji pracowników lokalu wynika, że goście z Węgier przyszli do restauracji i nie sprawiali żadnych problemów. Około godz. 21:20 w rejon lokalu przyjechała duża grupa osób, z których część miała zasłonięte twarze. W ruch poszły kamienie i gaz. Węgrzy oraz pracownicy schronili się na zapleczu. Właściciel pizzerii szacuje straty na około 100 tys. zł. Policja poinformowała nas, że w związku ze zdarzeniem nikogo dotąd nie zatrzymano. W nocnej akcji uczestniczyło 71 policjantów i 17 radiowozów.

Reklama

ZOBACZ TEŻ: Górnik Zabrze – Ferencváros. Wielki rewanż i pełna atrakcji promenada przed meczem

Do zdarzenia – o czym jako pierwszy poinformował portal ZABRZE112.pl – doszło w środę, 12 sierpnia, w przeddzień rewanżowego meczu Górnika Zabrze z Ferencvárosi TC w eliminacjach Ligi Europy.

Reklama

Wczoraj informowaliśmy o dużej policyjnej akcji w centrum Zabrza. Pierwsze zgłoszenie policja otrzymała o godz. 21:27. Według przekazanych wówczas informacji w restauracji przebywało około 10 obywateli Węgier, a w jej rejonie pojawiła się grupa około 50 częściowo zamaskowanych osób. W stronę lokalu rzucano kamieniami i używano gazu łzawiącego.

Dziś dotarliśmy do pracowników i właściciela pizzerii, którzy opowiedzieli nam, jak wydarzenia wyglądały z ich perspektywy.

Węgrzy przyszli na pizzę

Według relacji pracowników lokalu grupa Węgrów pojawiła się w restauracji około godz. 20:00. Świadkowie szacują, że mogło być ich około 20. Wśród gości znajdowały się również dzieci.

Reklama

– Oni sobie tutaj przyszli na pizzę. Z dziećmi – relacjonują pracownicy.

Podobnie przebieg wydarzeń opisuje właściciel lokalu Paweł Pawelec. Jak podkreśla, Węgrzy przed rozpoczęciem zajścia zachowywali się spokojnie.

– Jedli tutaj kibice z Węgier, zachowywali się spokojnie. No i grupa kibiców chciała ich zaatakować. Oni się zabarykadowali w lokalu – mówi w rozmowie z wZabrzu.info Paweł Pawelec.

Według właściciela do ataku doszło około godz. 21:20. Wśród gości była także rodzina z dziećmi, była to, jak zaznacza właściciel, rodzina z Zabrza.

„Autami po prostu wpadli”. Część miała zasłonięte twarze

Relacje pracowników wskazują, że napastnicy pojawili się nagle i nadciągali z kilku stron.

Reklama

– Oni autami po prostu wpadli. Wchodzili wszędzie, wchodzili z tyłu, wchodzili ze wszystkich stron – opowiadają świadkowie.

Pracownicy szacują liczbę napastników znacznie wyżej niż wynikało to z pierwszych informacji przekazanych policji. Według ich relacji mogło być ich nawet około stu. Trzeba jednak zaznaczyć, że są to szacunki świadków, a nie oficjalne dane policji. W pierwszym zgłoszeniu, które wpłynęło do zabrzańskiej komendy, była mowa o około 50 częściowo zamaskowanych osobach.

Część osób atakujących lokal miała zasłonięte twarze. Potwierdzają to również nagrania z zajścia.

– Część była zamaskowana. Na filmiku widać, że część, która biegła, była bez [zasłoniętych twarzy] – mówią pracownicy.

Gaz, kamienie i ucieczka na zaplecze

Samo zajście trwało stosunkowo krótko. Według świadków sytuacja była jednak bardzo gwałtowna. W kierunku restauracji rzucano przedmiotami, a napastnicy używali gazu.

Reklama

– Była rozróba. Gazem tu psik­ali, wszystko po prostu. Wyjść się tam nie dało – relacjonuje jedna z osób pracujących w lokalu.

Węgrzy próbowali schronić się przed napastnikami. Część osób znalazła bezpieczne miejsce na zapleczu restauracji.

– Oni wszyscy na kuchnię uciekli po prostu. Zabarykadowali się na kuchni, u nas – słyszymy od pracowników.

Osoby znajdujące się w restauracji zaczęły alarmować służby.

– Myśmy wszyscy dzwonili. Każdy, kto miał telefon pod ręką – mówią świadkowie.

Policja pojawiła się szybko i napastnicy zaczęli się rozbiegać. Nagranie wykonane przez jedną z pracownic, która nie była w tym czasie na zmianie i znajdowała się w rejonie parku Dubiela, zarejestrowało grupę biegnących osób oraz krzyki.

Właściciel: straty mogą wynieść 100 tys. zł

Największe konsekwencje środowych wydarzeń poniósł sam lokal. Właściciel pizzerii mówi o bardzo poważnych zniszczeniach.

Reklama

– Ani jedni, ani drudzy nie ucierpieli. Najbardziej ucierpiałem ja. No jak pan widzi tutaj Armagedon – mówi Paweł Pawelec.

Właściciel wstępnie oszacował wartość szkód na około 100 tys. zł. Na razie trudno określić, jak długo potrwa przywracanie restauracji do stanu umożliwiającego normalne funkcjonowanie.

– Ciężko powiedzieć. Będziemy starali się robić to jak najszybciej – powiedział nam właściciel.

Kwota 100 tys. zł jest na razie szacunkiem właściciela, a nie oficjalnie ustaloną przez policję wartością strat.

71 policjantów i 17 radiowozów

O najnowsze informacje dotyczące sprawy zapytaliśmy asp. Sebastiana Bijoka, oficera prasowego Komendy Miejskiej Policji w Zabrzu.

– Zatrzymanych nie ma. Dalej działamy pod tym kątem, żeby tutaj kogoś ustalić – przekazał wZabrzu.info asp. Sebastian Bijok.

Jak poinformował rzecznik, w działaniach po środowym zdarzeniu uczestniczyło 71 policjantów i 17 radiowozów. Obecnie prowadzone są czynności procesowe zmierzające do identyfikacji osób biorących udział w zajściu.

Wcześniej policja informowała, że funkcjonariusze legitymowali osoby podejrzewane o udział w zdarzeniu, a działania w rejonie ul. Wolności, ul. gen. Charlesa de Gaulle’a i Domu Muzyki i Tańca trwały przez kilka godzin. Do Zabrza skierowano również pluton alarmowy Oddziału Prewencji Policji w Katowicach.

Reklama

Jeden z Węgrów złamał nogę podczas ucieczki

Właściciel restauracji wskazuje, że w samym lokalu nikt nie odniósł obrażeń w wyniku bezpośredniego starcia. Jest jednak jeden poszkodowany obywatel Węgier.

Jak wyjaśnia asp. Sebastian Bijok, mężczyzna złamał nogę podczas ucieczki.

– Ten mężczyzna złamał nogę podczas ucieczki – mówi rzecznik zabrzańskiej policji.

Z informacji przekazanych policji bezpośrednio po zdarzeniu wynika, że uciekający Węgier przeskoczył przez płot i doznał złamania piszczeli.

Na obecnym etapie policja traktuje sprawę przede wszystkim jako zniszczenie mienia, choć dalsza kwalifikacja będzie zależała od wyników prowadzonych czynności oraz składanych zawiadomień. Właściciel lokalu ma formalnie zgłosić poniesione straty.

Policja szuka uczestników zajścia

Do tej pory nikt nie został zatrzymany. Policjanci analizują zgromadzony materiał i prowadzą czynności mające pozwolić na ustalenie tożsamości osób uczestniczących w ataku.

Reklama

Zdarzenie miało miejsce na kilkanaście godzin przed zaplanowanym na czwartek, 13 sierpnia, rewanżowym spotkaniem Górnika Zabrze z Ferencvárosi TC. Węgierscy goście przebywający w pizzerii mieli przyjechać na Śląsk właśnie w związku z tym meczem.

Najważniejszy obraz środowych wydarzeń, który wyłania się z relacji świadków, jest jednak prosty: grupa Węgrów, wśród których były również dzieci, przyszła wieczorem do restauracji na pizzę. Według pracowników zachowywali się spokojnie. Około godziny później w rejonie lokalu pojawiła się duża grupa lokalnych pseudokibiców. Skończyło się na zabarykadowaniu gości na zapleczu, interwencji kilkudziesięciu policjantów i doszczętnie zniszczonej restauracji.

Źródło: W Zabrzu

Subskrybuj nasz kanał na YouTube! 👇

Reklama