Zamiast skupić się wyłącznie na wyjaśnieniu, w jaki sposób na zamkniętym składowisku odpadów przy ul. Cmentarnej w Zabrzu mogły znaleźć się m.in. zużyte strzykawki, igły i ampułki, miejska spółka MOSiR skierowała pismo do redakcji wZabrzu.info. Spółka żąda od nas wskazania dokładnego miejsca znalezienia odpadów, udostępnienia pełnego materiału wideo, a także informuje o rozważaniu skierowania sprawy na drogę postępowania karnego. Czy to próba wyjaśnienia sprawy, czy wywierania presji na lokalnych dziennikarzy?
ZOBACZ TEŻ: Uczeń z Zabrza mistrzem Polski. Wielki sukces Centrum Edukacji
30 czerwca 2026 roku dziennikarze portali wZabrzu.info oraz Zabrze24.info pojawili się na terenie zamkniętego składowiska odpadów przy ul. Cmentarnej w Zabrzu. Była to reakcja na informacje uzyskane od osoby znającej branżę odpadową, która wskazywała, że na terenie obiektu mogą znajdować się odpady, które nie powinny tam trafić.
Na miejscu, na kilkusetmetrowej hałdzie, ujawniliśmy odpady budzące poważne wątpliwości. Wśród nich znajdowały się m.in. zużyte odpady medyczne: strzykawki, igły oraz ampułki. Według przekazanych nam informacji mogły być to tzw. odpady podsitowe.
Co istotne — nie było konieczności prowadzenia długich poszukiwań. Odpady były widoczne w różnych miejscach hałdy. Materiał wideo dokumentujący nasze ustalenia został opublikowany 1 lipca w mediach społecznościowych (Facebook, YouTube).
MOSiR odpowiada pismem. Chce pełnego nagrania i wskazania miejsca
Po publikacji materiału otrzymaliśmy pismo od Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Zabrzu, czyli miejskiej spółki zarządzającej terenem składowiska.
W dokumencie MOSiR zwraca się do redakcji m.in. o zabezpieczenie opublikowanych materiałów oraz przekazanie spółce pełnego materiału wideo. Jako podstawę wskazano art. 20 ustawy o radiofonii i telewizji.
Spółka domaga się również wskazania dokładnej lokalizacji, w której dziennikarze wykonywali nagrania i sprawdzali zawartość odpadów.
W naszej ocenie jest to co najmniej zaskakujące. Odpady, które zarejestrowaliśmy, znajdowały się w różnych punktach ogromnej hałdy i były widoczne bez specjalistycznego sprzętu czy prowadzenia głębokich wykopów.
Czy redakcja ma obowiązek przekazać cały materiał?
Warto zaznaczyć, że obowiązek przechowywania materiałów wynikający z przepisów dotyczących publikacji nie oznacza automatycznie obowiązku przekazania całego, nieopublikowanego materiału roboczego każdemu podmiotowi, którego dotyczy publikacja.
Niepublikowane nagrania dziennikarskie mogą stanowić materiały redakcyjne. Ich ewentualne zabezpieczenie lub przekazanie może nastąpić przede wszystkim w ramach działań prowadzonych przez uprawnione organy, zgodnie z obowiązującymi procedurami.
MOSiR wspomina o postępowaniu karnym
Największe zdziwienie budzi jednak dalsza część pisma. MOSiR wskazuje, że teren składowiska nie jest terenem ogólnodostępnym, a przebywanie tam osób nieupoważnionych jest niedopuszczalne. Jednocześnie spółka informuje, że rozważa skierowanie sprawy na drogę postępowania karnego.
Zaznaczmy jednak, że podczas naszej obecności na miejscu wejście na teren nie stanowiło żadnego problemu. Nie zatrzymała nas ochrona, nie było pracownika kontrolującego dostęp, nie napotkaliśmy również ogrodzenia ani zamkniętej bramy uniemożliwiającej wejście.

Jeżeli teren, na którym mogą znajdować się niebezpieczne odpady, jest dostępny w taki sposób, pojawia się kolejne pytanie: kto realnie kontrolował to, co trafiało na składowisko? Bo skoro można było swobodnie wejść na teren, czy równie łatwo można było coś tam przywieźć?
Dalsza część artykułu pod materiałem video:
Prezydent Zabrza reaguje: „Zabrze nie jest i nie będzie śmietnikiem”
Po ujawnieniu sprawy głos zabrał również prezydent Zabrza Kamil Żbikowski.
— W związku z pojawiającymi się informacjami medialnymi dotyczącymi składowiska odpadów zlokalizowanego na terenie Zabrza, którego zarządcą jest miejska spółka MOSiR Zabrze, chcę jasno podkreślić: Zabrze nie jest i nie będzie śmietnikiem — poinformował prezydent.
Jak przekazał, polecił zarządowi MOSiR zawiadomienie właściwych organów ścigania, w tym policji i prokuratury, a także skierowanie sprawy do Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Katowicach.
— Jeżeli prowadzone postępowania wykażą jakiekolwiek nieprawidłowości lub naruszenia prawa, zostaną wyciągnięte konsekwencje wobec wszystkich osób odpowiedzialnych — zapowiedział Kamil Żbikowski.
Sprawą zajęły się regionalne i ogólnopolskie media
Temat nagłośniła również TVP3 Katowice. Reporterzy stacji pojawili się na miejscu i — podobnie jak nasi dziennikarze — bez trudu odnaleźli odpady budzące poważne wątpliwości.
Na teren składowiska weszli także inspektorzy Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska, którzy prowadzili czynności terenowe oraz wykonali rozpoznanie z użyciem drona.
O sprawie napisały również media ogólnopolskie, określając sytuację jako potencjalnie poważny problem ekologiczny.
Czekamy na wyjaśnienia, nie próby szukania winnych wśród ujawniających sprawę
Jako redakcja podkreślamy: naszym zadaniem było ujawnienie informacji istotnych z punktu widzenia mieszkańców Zabrza i ochrony środowiska.
Najważniejsze pytania pozostają nadal bez odpowiedzi:
- kto przywiózł odpady widoczne na nagraniach?
- kiedy znalazły się na terenie składowiska?
- czy system kontroli zadziałał prawidłowo?
- czy na teren trafiały wyłącznie materiały dopuszczone decyzjami administracyjnymi?
Mamy nadzieję, że działania wszystkich instytucji skupią się przede wszystkim na wyjaśnieniu tych kwestii. Bo problemem nie jest to, że ktoś pokazał odpady. Problemem jest to, jak one się tam znalazły!




